Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 813 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Dzięki Bogu już...

piątek, 29 lutego 2008 13:52

 

 

... piątek. Cieszę się, mimo iż świadczy to o nieuchronnym upływie czasu. Dzień za dniem, godzina za godziną, minuta za minutą, sekunda za... bezlitośnie przybliżają starość. Och wiem, wiem, życie zaczyna się po... 50-tce, 60-tce, po 70-tce chyba już nie?  Ja się nie użalam, nie jest to również forma skargi, bo czyż jest sens narzekania na coś, na co wpływu nie mamy wcale?  Mimo to, jakoś mi ostatnio smutno. Patrzę na Wiosnę wokół, na świat budzący sie do życia i czekam na jakiś impuls, który przebudzi również mnie. I co? Ano nic.  dawno nie było we mnie zachwytu, dawno nie pochyliłam się nad świeżo wyklutym krokusem, dawno nie poczułam zwykłej radości istnienia. Nie lubię takiego stanu. Nie lubię siebie w takim stanie. Jakiegoś rozmemłania, zaniedbania (to przenośnia, bo przecież staram się, oj jak się staram) bardziej psychicznego jak fizycznego. Patrzę na ludzi i... zazdroszczę wielu z nich tej radości, tego oczekiwania na to, co ma nadejść. Mam wrażenie, że ja nie czekam na nic. Weźże się w garść kobieto. Obiecuję, że się wezmę. Tylko musi mi się zachcieć chcieć. Miłego weekendu. Pa, pa.

 

PS. Laima - Aniu, miło Cię widzieć. Smuteczku, mówisz wiatr w żagle, tylko kto ma w nie dmuchać? Chyba sama muszę nadąć policzki jako ten Boreasz i.... fiuuuuuuuuuuuu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Oj, coś się ostatnio...

czwartek, 28 lutego 2008 7:58

 

... rozleniwiłam. Czuję się, jakby ugryzła mnie mucha tse-tse, ta od śpiączki. Na dodatek wracam od kilku dni bardzo późno do domu i... ostatnią rzeczą na jaką mam wówczas ochotę jest pisanie notatek. Ale jestem, żyję (tylko co to za życie), oddycham. Jakoś funkcjonuję. Jutro obiecuję nową, mam nadzieję, że dłuższą notatkę. A teraz pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Chodziłam sobotnim przedpołudniem...

niedziela, 24 lutego 2008 19:30

 

... szukając Wiosny.  Jest. Śni się krasnoludkom leżącym w brunatnych bruzdach ziemi. Ponieważ krasnoludki zazwyczaj śpią leżąc na wznak a spodenki mają zielone, więc te sny objawiają się jednoznacznie prężąc się ku słońcu.  O tu wyrasta zielona hmmmm pałeczka a tam następna. Dobrze, że krasnoludki śpią, bo pewnie by się na buzie przewróciły!!! Ale głupie myśli, co?  Ja chyba też czuję Wiosnę. Wprawdzie nie ma mi co rosnąć (oprócz sadełka, ale to nie jest zależne od pory roku!)  ale Wiosnę czuję w każdej komórce ciała. A przepraszam, czuję jeszcze swędzenie pod łopatkami. Czyżby wyrastały mi skrzydła? Nie sądzę, żeby to były skrzydła anielskie, tak źle jeszcze ze mną nie jest.  Nie tak źle, że skrzydła tylko nie tak źle, że nie sądzę. A wracając do Wiosny.  Ptaszęta świergolą w jeszcze suchych krzewach, drażnią się z kotami, które wygrzewając się na parapetach od czasu do czasu wysyłają zielone ostrzeżenie „uważaj pierzaku, teraz nie mam ochoty na polowanie, ale...". Ziemia pachnie, ach jak pachnie. Pachnie jak... dzieciństwo. Przystaję opierając dłonie o sztachety, patrzę na ciężką pracę roślinek wydostających się na świat z zimowego  uśpienia.  Prostuję plecy, przez ciepłą kurtkę czuję słoneczne promienie masujące napięte mięśnie,  niosące ulgę i spokój. Przysiadam na kamiennym murku (Babuniu, nie dostanę wilka!), wyciągam daleko przed siebie stopy, przymykam oczy i śnię-nieśnię.  Świat przepływa przeze mnie, ja płynę przez świat. Wiruję jak biały puch w ciepłych podmuchach wiatru. Patrzę z wysoka na szachownicę łąk, na szarość drzew już zapowiadającą zieloność, na dymy wiosennych porządków w ogrodach, na psy podnoszące ku mnie głowy znad pełnych misek, na dzieci biegnące za kolorowymi latawcami, na staruszków dziękujących uśmiechem za kolejną wiosnę w ich życiu, na młodość patrzącą sobie w oczy z miłością. Patrzę  na świat i... obraz się zaciera, rozmazuje, rozpływa w wiosennym deszczu łez.  Spływa ze mnie smutek i szarość, rozkwitam i jaśnieję. Jeszcze tylko przez moment na ostatniej kropli wiszącej na rzęsach rodzi się tęcza.  Jak zapowiedź cudu. Przecież wokół dzieje się cud. Powoli, lekko wirując wokół osi spływam na kamienny murek nagrzany słońcem. Otwieram oczy. Z góry, z parkanu przygląda mi się bury kocur po przejściach (czego świadectwem są liczne blizny), patrzymy sobie w oczy porozumiewawczo. Przykładam palec do ust... ciiiiiiiiiiiii nic nie widziałeś.  Zielonozłote spojrzenie potwierdza... coś tam  widziałem, ale kto by uwierzył kotu??? Uśmiechamy się porozumiewawczo, w końcu kto by nam uwierzył, prawda?

 

Teraz  minęła północ.  Nieuchronnie zbliża się poniedziałek. I znów kolejny dzień w raju.  Ale dzisiaj nie chce mi się o tym mówić. Jeszcze przede mną niedziela. Jeszcze odpocznę. Jeszcze nabiorę sił. Jeszcze pobiegnę pod wiatr. Jeszcze uśmiechnę się do świata. I może świat uśmiechnie się do mnie. Jeszcze zatańczę rozkładając szeroko ręce. Jeszcze...


PS. Kończy się niedziela. Słońce wypełnia mnie całą, wręcz świecę w ciemnościach... hmmm co to jeszcze świeci w ciemności? Pa, pa.

 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

No i mamy, ni mniej ni...

sobota, 23 lutego 2008 12:50


 

... więcej WIOSNĘ!!! Doczekaliśmy, dotrwaliśmy, doczołgaliśmy się do niej wreszcie. Przez złe nastroje,  szare dni i długie wieczory, przez brak światła wokół nas i w nas samych.  Przez zimowe chandry i depresje. Przez smutki deszczowych poranków. Wreszcie przebudził  nas (a przynajmniej mnie)  wiatr ciepły i porywisty, który goni po błękicie (ach jakim błękicie)  puchate baranki chmurek, który wywiewa wszystkie złe emocje jakie zalęgły się niepostrzeżenie w naszych (w moim) serduchach. Jest pięknie. Jakby powiedział jeden z moich Znajomych, podwójnie pięknie. Wiecie jak to jest? Pięknie kur... (czę) pięknie.  Wczoraj zabalowałam imieninowo, urodzinowo, lutowo, rodzinnie i ... dawno się tak dobrze nie bawiłam.  Gdyby nie kaszel, który jeszcze rozrywa mi tchawicę, czy co tam w środku mam, byłoby jeszcze piękniej. Co do kaszlu, no cóż, uporczywy i męczący. Boli mnie przepona i żebra, jakby mnie ktoś bejsbolem obił. Nie obił nigdy, ale tak sobie wyobrażam.  Diesel  siedzi na moich kolanach, wciska łepetynę pod dłonie i skutecznie przeszkadza w pisaniu. Kocie, albo będziesz grzeczny, albo...  zadzwonię po super nianię od kotów. I pójdziesz na karnego jeżyka. Kot na jeżu hmmmmmmmmm ups to musi boleć!!!

 

Jest dziewiąta rano. Sobota. Zaraz pakuję sprzęt i wyruszam na „obchód włości".   Pozaglądam do ogrodów,  poszukam wiosny, pogadam z ptakami,  posłucham jak pączkują drzewa w ciepłym wietrze.  Zauważyliście jak światło zmienia perspektywę? Podkreśla trójwymiarowość obrazów, otacza nas, przenika i wypełnia.  Teraz gdzieś od południa nadciągają szaro-bure chmury, ale tym razem jedynie podkreślają ten niesamowity odcień błękitu na niebie. Czy to rzeczywiście jeszcze luty?


Diesel ma światło w głębokim poważaniu chociaż rozzielenia mu oczy. Wciska swój senny nosek w zagięcie mojego ramienia, delikatnie wpija pazurki w materiał dresu na moim udzie, jak dobrze, że wczoraj udało mi się skrócić te mordercze igiełki... prócz jednej, ale będę próbowała aż do skutku. Kto kogo... ja pazur czy pazur mnie.

 
Co do wczorajszej notki, faktycznie moja Babunia miała i urodziny, i imieniny w lutym. A po Niej wszystkie wnuczki płci żeńskiej urodziły się w tymże miesiącu. Jest nas cztery, z czego jedynie Teresa imieniny ma w październiku a zarówno ja, jak i dwie Aleksandry świętujemy w lutym. Widać z tego, że ten miesiąc jest dość hmmmm intensywny w świętowaniu.

 

PS. Panie A od B... usiłowałam wczoraj dokonać wpisu w komentarzach na Twojej stronie. I znów mi się nie udało. Uporczywie byłam wyrzucana za drzwi. Do trzech, do czterech razy sztuka... i też się nie udało. Tym więc sposobem serdecznie pozdrawiam tutaj. Starałam się!

 

PS2. Margolciu, już Ci napisałam, że wirujesz jak kolorowy motyl, zmieniasz sukieneczki...  te typy chyba tak mają???

 

PS3.  W przedostatniej notce niestety nie „weszły" zdjęcia psa Nareka. Umieszczam je więc w „psiej" galerii. W „kociej" natomiast znajdziecie kilka zdjęć ostatnio zrobionych przemiłej koteczce. Spójrzcie,  czyż nie jest wyjątkowa????

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Dzisiaj moje imieniny...

piątek, 22 lutego 2008 18:02


... więc tą drogą serdecznie dziękuję wszystkim, którzy złożyli mi życzenia. Tym, którzy tego nie zrobili... też dziękuję, bo wiem,  że w głębi różowych serduszek mają dla mnie wiosenny ogród dobrych życzeń, słodkich jak pierwsze stokrotki. Prawdaż? A mówiąc serio... przemogłam dzisiaj wirusa, zwlokłam się z samotmego łoża boleści i dałam się porwać przez BOWN do Katowic na uroczysty imieninowy obiad. Ufffffffffff, Momencik, muszę rozpiąć guzik od spódniczki. Czyli... nadrobiłam to, co udało mi się zrzucić przez czy może raczej dzięki chorobie.  Było sympatycznie, z różami, zestawem Donny Karan... WOW! Bardzo mi pasuje ten zapach. Zresztą BOWN zawsze miał niezwykły dar dopasowywania perfum do mojej osoby. Tym razem też mu się udało. Teraz jestem w tzw. międzyczasie pomiędzy jedną imprezą (czytaj: obiad z BOWN) a łączoną imprezą urodzinowo-imieninową u mojej Kuzynki Oli. Moje urodziny + imieniny, Oli urodziny + imieniny, Kuzynki Teresy urodziny, Cioci Steni urodziny, męża Teresy urodziny.... jejkuuuuuu sami jubilato-solenizanci. Umówiliśmy się, że nie dajemy sobie prezentów, bo... to by nie miało sensu chyba??? Wprawdzie nie czuję sie jeszcze zbyt silna, ale mam nadzieję, że jakoś przetrzymam dzisiejszy dzień.  Znikam teraz. Miłego weekendu, może uda mi się tu zajrzeć.


PS. Tysia, Donwinka, Poczwarko dziękuję za zajrzenie do mnie. Donwinko dziękuję za niezwykle życzliwe komentarze do moich zdjęć.

PS2. Odebrałam dzisiaj "anielskie" fotografie... wyszły nieźle, co ja mówię... rewelacyjnie. Format 30 x 40, papier wosk... Bardzo profesjonalnie... baaardzo!!!  A Będzin? Będzin jest koło... Dąbrowy Górniczej ;)))))))) Wiem, że wiesz Poczwarko Najmilsza i... ja też żałuję, że tak daleko. ale może uda mi się umieścić jakieś fotki "powystawowe" na blogu?

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  554 691  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 554691

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl