Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 813 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


mruczanka

piątek, 30 marca 2007 11:47

mruczanka

 

kulawy Anioł zapukał

do moich drzwi

nocą

mruczeniem zastukał

nagląco

w sennie zamknięte

drzwi  nocą zamiauczał

w czerń odziany

i bieli kleksy

zielenią oczu

anielsko zmrużonych

wszedł lekko

i jakby mimochodem

wtulił się w moje stopy

po drodze przypadkiem

i wyszedł

zostawiwszy mi

na dobrą noc

mruczące wspomnienie

zielonych oczu

pod sennymi powiekami

 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

żółte karteczki...

piątek, 30 marca 2007 10:46

Piątek. Jutro sobotek, potem niedzielek i... znów poniedziałek. Czy ktoś może zatrzymać tę karuzelę dni? Świat pędzi przez czasoprzestrzeń. ogłupiająco i mdląco. I nie pomoże tu żaden Aviomarin. Łapię się na tym, że znów czegoś nie zrobiłam, znów o czymś zapomniałam. Straszą mnie żółte karteczki poprzyklejane we wszelkich możliwych miejscach. Karteczki z bezpańskimi numerami telefonów, z niezrozumiałymi skrótami. Wiem, że gdy je pisałam, miały sens... chyba! Jutro rocznica Śmierci mojej Mamy. Też sobie wybrała dzień. W sam raz na prima-aprilis. Cała Ona.  Och, wiem, doskonale wiem, że nie wybiera się momentu na odejście, na Wielkie Przejście do Krainy Poznania Tajemnicy. To wszystko wiem, no i co z tego? Wiedzieć to jedno, a zrozumieć to już całkiem inna bajka. Minęło 12 lat, a ja wciąż nie mogę zrozumieć. Czasem śnię Jej głos w telefonie. I budzę się nad ranem z komórką w dłoni. Czy to był sen, czy może faktycznie dzwonił telefon? Są rzeczy na niebie i ziemi...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Opowieść Starego Zegara V

piątek, 30 marca 2007 9:37

Witam, witam serdecznie Miły Przyjacielu. Od dawna zbierałem się w sobie, żeby znów coś opowiedzieć, ale jakoś mi niesporo szło. Ale teraz jest okazja. Wczoraj u Dziewczynki, nie uśmiechaj się sceptycznie, ja nie mam sklerozy. Doskonale wiem, że Dziewczynka jest już Kobietą i do tego babcią wnukom. Dla mnie jednakowoż na zawsze zostanie Dziewczynką. Co to ja mówiłem? A więc, wczoraj u Dziewczynki była jej Największa Przyjaciółka, Ania. Poznały się, gdy Dziewczynka miała trzy, może cztery lata. Ania jest starsza troszkę, więc dla Dziewczynki była Objawieniem i Autorytetem. Tak, to ta od ślepego kota i sukienki dla lalki. Więc wczoraj siedziały sobie i dziewczynka wyciągnęła ogromne pudło zdjęć. I zaczęły się opowieści. Słuchałem uważnie. Niektóre zdarzenia pamiętałem, o innych wiedziałem tylko z zasłyszanych zdań. Latem, gdy obie były Dziewczynkami, Babcia pozwalała im handlować owocami z ogrodu. Ustawiały przy siatce starą mosiężną wagę, którą trzeba było najpierw „wytarować”. Ważne było, żeby dwa mosiężne kogutki miały dziobki na jednym poziomie, czy jakoś tak. Nie znam się na mechanizmach, oprócz mojego rzecz jasna. A i ten mój mechanizm sprawia mi ostatnio coraz więcej kłopotów.  No i znów ten uśmieszek. Chyba zakończę tę opowieść bo widzę, że staję się obiektem zabawy. Nie? No to może coś mi się wydawało, jak już wspomniałem wcześniej, stary jestem i czasem może nadwrażliwy. Na czym stanęliśmy? Oj, nie lubię tego słowa. Gdy staję, wówczas Czas nie wie jak ma płynąć i Moja Dziewczynka się gubi.  Och, tamte upalne lata. Dziewczynki z kokardami we włosach buszujące po ogrodzie. Kosze owoców przygotowane do sprzedaży. Papierówki rozpływające się w ustach, jeszcze ciepłe od słońca. Ukryte wysoko na jabłoniach. Gruszki, które trzeba było ostrożnie zrywać nie potrząsając drzewem, bo rozpryskiwały się gdy tylko dotknęły ziemi. I słodycz cieknąca między palcami, spływająca po brodzie na kolorowe bluzki i umorusane kolana. I klienci, dla których wybierało się najładniejsze owoce. Czasem ustawiały się długie kolejki ludzi „z bloków”, których nieszczęściem był brak ogrodu. Tak wtedy myślały Dziewczynki.  No i oczywiście najważniejsze urządzenie, bez którego nic by się nie udało. „Korona” na długim drzewcu z podczepionym u dołu workiem na owoce. Trzeba było ostrożnie i uważnie nakierować koronę na owoc, a następnie umiejętnie i delikatnie oderwać go od gałązki i już. Tam gdzie nie można było sobie poradzić ze względu na plątaninę gałęzi, tam przydawały się umiejętności Dziewczynki w chodzeniu po drzewach. Małe Kupcowe niosły później dumnie „utarg” do Babci, która sprawiedliwie dokonywała podziału pieniążków. Pamiętam też wieczory na ganku. Dziewczynka siadywała z Babcią na schodkach, między nimi ustawione było wiadro z agrestem. Trzeba było wziąć do ręki każdą zieloną kulkę i uważnie oderwać szypułkę i ogonek. Palce po tej „operacji” nie dawały się niczym domyć. Murzyn kładł się na ciepłych płytach chodnika i przysypiał, od czasu do czasu otwierając bursztynowe oczy i sprawdzając czy wszystko wokół jest w porządku. I Babcia w kolorowej podomce, ciepła i „babciowa”, dokładnie taka, jakie powinny być wszystkie Babcie Świata. O tym właśnie wczoraj opowiadały Dziewczynki, które teraz same są babciami. Smiały się do rozpuku wspominając, jak Ania uczyła Dziewczynkę jeździć na rowerze. Ania była szczuplutka, natomiast Dziewczynka, co widać na zdjęciach, do chucherek raczej się nie zaliczała. Rower był... rower był piękny!!! Należał do brata Ani i był „dorosły” Dziewczynka jakoś wdrapała się na siodełko, czubkami palców zaledwie sięgała do pedałów. Ania usiłowała podtrzymać wehikuł z jednej strony, wówczas przechylał się niebezpiecznie na drugą stronę. Dziewczynka była sztywna ze strachu, ale wstydziła się przyznać, że się boi. Zakończyło się to nerwami Ani, płaczem Dziewczynki, dwoma rozbitymi kolanami i zdrapaną skórą na łokciach. obraziły się wówczas na siebie „śmiertelnie”!!! na godzinkę, może na dwie. Takie to były wówczas gniewy i dąsy. I popatrz Mój Przyjacielu. Tyle lat, tyle radości i trosk, tyle przeżyć, a One wciąż mają o czym ze sobą rozmawiać. Czy Ty też masz takiego Przyjaciela? Czas na sen, już późno. Wybiję jeszcze północ i zasnę. Ona już dawno śpi i śni. Dobranoc


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Fijołki

czwartek, 29 marca 2007 13:55

Fijołki

 

Maleńki bukiecik

flakonik zapachów

wilgotnej ziemi

kroplą deszczu otwarty

jak furtka do ogrodu

dzieciństwa...

 

Na górze róże

na dole fijołki...

 

Czy wiecie jak pachnie mokra ziemia? Po prostu jak mokra ziemia. Tego zapachu nie można pomylić z żadnym innym... dlatego lubię chodzić po deszczu, między ogrodami, wąchać ten jedyny w swoim rodzaju zapach fiołków, narcyzów, mokrych drzew i krzewów pączkujących z zapałem godnym podziwu. Co roku wciąż i wciąż od nowa, szaleńczo, wiosennie, do utraty tchu! Właśnie pada wiosenny deszcz.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Jacek L.

czwartek, 29 marca 2007 12:39
Odszedł kolejny idol z dawnych lat. Jacek Lech. Dla mnie zawsze będzie chłopakiem z kręconymi blond włosami. Nie tak dawno Tadeusz Nalepa, jeszcze wcześniej Czesław Niemen, Ada Rusowicz, Krzysztof Klenczon... długo by wymieniać. Bo czas jak rzeka, jak rzeka płynie, unosząc w przeszłość tamte dni. bo czas jak rzeka... tak śpiewał kiedyś Czesław Niemen. Pamiętacie "Czas ołowiu" Budki Suflera z Felicjanem Andrzejczakiem? "Jeszcze się Twoja kręci płyta, jeszcze się Tobą ekran pali, pod zimnym światłem gwiazd, jak ciężko żyć tym co zostali" Doszły nowe nazwiska do tamtego utworu. Smutecznie mi...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  554 744  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 554744

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl