Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 074 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wreszcie mam...

poniedziałek, 31 marca 2008 7:43
 

...instrukcję do mojej Minolty.  Toż to cała księga.  Niesamowite, jak dużo funkcji i możliwości ma ten aparat.  M. przyjechał i przywiózł. Z całego serca itd., itp. Było jak zwykle sympatycznie.  Od kilku dni  nie pisałam. To znaczy, żeby uściślić, pisałam, ale nie notatki do bloga.  Parę rzeczy zdarzyło się w międzyczasie. Jestem koszmarnie zmęczona. Psychicznie nie fizycznie. Czasem mam  wrażenie, że jestem emocjonalnym wypalonym wrakiem. Oczywiście na pozór wszystko jest w porządku. Poruszam się wśród ludzi, rozmawiam, uśmiecham się nawet. Ale równocześnie mam wrażenie jakby otaczała mnie szczelna gruba kula z przezroczystego szkła.  Gruby kokon smutku, zniechęcenia  i rozczarowania. Czuję się jak lalka, w której wysiadły baterie lub którą wyłączono i porzucono w głębi ciemnej zakurzonej szuflady. Bez włączenia pstryczka nie mam siły, motywacji by cokolwiek robić.  Wciąż i wciąż od nowa szarpią mną te same rozterki, dylematy,  dramaty. Największym dramatem jestem ja sama. Okropność.

Ale dość o tym. Publiczna wiwisekcja nic nie zmieni a wręcz przeciwnie. Może wystraszyć nawet najbardziej życzliwych czytelników.  Ludzie wszak nie lubią smutasów, czyż nie? Teraz więc z troszkę weselszej nuty. Sobotę spędziłam z moim wnusiem Dawidusiem-Wojtusiem.  Niezwykłe dziecko, żałuję, że zbyt rzadko się z nim spotykam, ale postaram się to nadrobić. Powiem szczerze, warto.  Kilka perełek  z jego repertuaru.

 

Na spacerze.

 

- Babciu, czy ty masz chłopaka?

- Nie, nie mam.

- Szkoda, ale wiesz co? Nie martw się, znajdziemy ci jakiegoś staruszka.

- A to  musi być staruszek?

- Tak, no bo musi być starszy od ciebie... i większy... ten staruszek.

                 

 

- Babciu, na którym ty piętrze mieszkasz! To tak bardzo daleko, ja tu chyba zaraz umrę!  Zastanawiam się, czy będę miał siłę do ciebie przychodzić!

 

Ciąg dalszy tej sytuacji, kilka godzin później w taksówce. Dyskusja z taksówkarzem. (D- Dawid, T- Taksówkarz)

 

D. Ja mieszkam na parterze, a pan?

T. Ja na pierwszym piętrze.

D. (głębokie westchnienie) Człowieku, nie masz pojęcia jak wysoko mieszka moja babcia. Można umrzeć, jak się tam wchodzi.

T. No tak, człowieku, to masz problem.

D. No mam.

 

No i jak tu można się smucić, człowieku. Nie da się. Kolejnym powodem do radości (a jednak coś mnie jeszcze cieszy) jest Wiosna, która wreszcie nadeszła razem z delikatną zielenią pączkującą na brunatnych gałązkach, z zimowymi kurtkami schowanymi głęboko w szafach, z lekkimi stopami w czółenkach na  obcasie, z przeciwsłonecznymi okularami i skórą muśniętą słońcem.

 

W niedzielne upalne południe poszłam na cmentarz. Jakoś dziwnie spokojnie mi było i wiosennie. Posiedziałam z Mamą. Zamknęłam oczy, twarz wystawiłam do słońca i wręcz czułam Jej obecność. To już trzynaście lat. 31-go marca. A mam wrażenie jakby to było wczoraj. Brakuje mi Jej każdego dnia.  Siedziałam tak w bezruchu, skórę owiewał mi delikatny ciepły wiatr a ja pozwoliłam by spod ciemnych okularów spłynęła jedna, druga i kolejna łza.  Moje życie znaczą kolejne rozstania, jak milowe kamienie wytyczające drogę.  Jestem dzisiaj smutną Gosią. Pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Oj, ciężko jest...

środa, 26 marca 2008 7:22
 

... wrócić do szarości dnia powszedniego po:

  • a) rodzinnych ...(niezłe zdjęcia wyszły bo z rodziną takie wychodzą)
  • b) obfitych (i to jak, czy ma ktoś silimarol?)
  • c) mokrych (nie tylko ze względu na tradycyjne psiku-psiku mdłymi perfumkami, tam na górze dostosowali się i lali, że hej!)
  • d) słonecznych (a przynajmniej w niedzielny poranek ale dobre i tyle)
  • e) szczęśliwych (... tu każdy sobie może dopisać własne mniejsze i większe szczęścia...)
  • f) podniosłych (ledwo mogłam się podnieść po wielkim obżarstwie, a i tak umknęłam Ciotkom i Kuzynkom usiłującym podtuczyć mnie jeszcze troszkę)
  • g) całuśnych ( w życiu się tyle nie nacałowałam rzeczonych Ciotek, Kuzynek, Kuzynów, Krewnych wszelakiego autoramentu, kobiet, mężczyzn, staruszków i dzieci... całowałam jak leci!)
  • h) telewizyjnych (i znów się spłakałam nad losem Ostatniego Smoka jak również nad niesamowitym repertuarem telewizji publicznej i komercyjnej... w końcu człowiek podobno lubi najbardziej to, co zna, więc... powtórkowo było aż miło!)
  • i) cmentarnych (oooo tak, tam przynajmniej mój głos swobodnie dociera do adresatów, którzy choć nie odpowiadają, to przecież słuchają... tak sądzę, w przeciwieństwie do piekielnego chóru mojej Rodziny, która gadatliwa jest w całości i indywidualnie i choćbym schrypła to i tak szans żadnych nie mam by się przebić, milczę więc (sic!) i w słuch cała zamieniona chłonę wszelkie mądrości spływające ku mnie z ust członków a szczególnie członkiń mej Familii)
  • j) wnusiowych (wreszcie znalazłam swoje miejsce... na podłodze budując tor wyścigowy z klocków (Kubica zajął drugie miejsce w Malezji) i ścigając się super szybkimi matchboxami... jakiś dziwny sentyment czuję do bolidów żółtego koloru... może to wpływ żonkili kwitnących w ogrodach)
  • k) kościelnych (przy takiej okazji i ja tam bywam, to znaczy bywam częściej i to bez okazji, ale wolę puste i ciche świątynie, gdzie nikt nie zawraca mi głowy chóralnymi pieniami, nie anielskimi wszak, niestety)

Świętach  Wielkanocnych... jak dobrze, że nie są częściej, Alleluja!

 

Za oknem właśnie skończyła się kolejna dzisiaj zadymka śnieżna i... wyszło słoneczko. W ciągu godziny, półtorej mamy pełny przegląd prawie wszystkich pór roku, prócz lata niestety, ale nie można mieć wszystkiego.  A teraz zachód barwi kościelną wieżę na czerwono i złoto. Pięknie, jak pięknie.  Gdy kiedyś będę odchodzić, chciałabym by miało to właśnie taki koloryt, taką barwę i taki nastrój.

A nastroje moje przyobleczone są w jakieś dziwne powłóczyste szaty, to właściwie nie nastroje ale... bardziej jakieś nieokreślone wrażenie czegoś, co ma nadejść. Ostatnio śnię jakieś dziwne obrazy, budzę się o poranku i pamiętam wszystko. Tyle, że zupełnie nie rozumiem!  No bo co na przykład może oznaczać taki sen....  Leżę bokiem na fotelu w jakimś ponurym pomieszczeniu. Facet, którego twarzy nie widzę tatuuje na mojej łydce czerwoną rozkwitłą różę. Nie czuję bólu, nie słyszę dźwięków, ten sen ma wyłączoną fonię. O rany, ależ mam owłosione łydki, jak ten gość sobie poradzi. Ta róża przeznaczona jest na prezent, gdy zostanie ukończona wytnę prostokątny kawałek skóry wraz z rysunkiem i podaruję. Komu? Nie mam pojęcia ale wiem, że to ważne. Tylko co zrobić z tymi włosami porastającymi moją nogę? Budzę się i... dotykam dłonią łydki, na szczęście gładkiej i wydepilowanej. Ależ bzdurny sen.  Albo inny z kolejnej nocy. Szukam bluzki, przekopuję szafy, przepastne skrzypiące szafy, których nie znam. Wokół mnie rośnie stos ciuchów. Znajduję różne bluzki, sweterki, podkoszulki. Nie, ja szukam konkretnej turkusowej bluzki (w rzeczywistości taką właśnie mam) i nie ma jej. Nagle za moimi plecami otwierają się drzwi i ktoś wchodzi. Z tyłu pada światło więc nie widzę twarzy. Podchodzi do mnie, na sobie ma moją turkusową bluzkę, która jest na niego stanowczo zbyt mała, szwy już puściły tu i ówdzie, bluzka zakrywa ledwie tors mężczyzny. Zrywam się i usiłuję zedrzeć bluzkę z ciała mężczyzny. Wokół nas fruwają turkusowe strzępy materiału, z palców cieknie mi turkusowa krew. Opadam na kolana, zakrywam twarz i płaczę. Później patrzę w lustro. Nikogo nie ma, ja jestem ubrana w turkusową bluzkę  a paznokcie mam pomalowane na turkusowy kolor. Budzę się zmęczona, na podłodze przy łóżku leży porzucona turkusowa bluzka. Tylko paznokcie mają malinowy a nie turkusowy kolor.  Moja Babunia  zawsze mówiła, że nie należy objadać się przed pójściem do łóżka, bo ma się „ciężkie sny". Moja Babunia Oleńka mądrą kobietą była. I jeszcze jedno. Wczoraj rano obudziłam się pamiętając słowa, zdążyłam je zapisać nim zasnęłam ponownie. Gdy znów się obudziłam nie mogłam odnaleźć przyczyny, dla której spisałam to, co poniżej.

„ Jestem smutną królewną

zamkniętą w szklanej wieży

zbudowanej ze straconych złudzeń.

U jej podnóża

bieleją kości rycerzy

oczyszczone przez czarne ptaki smutku"

O rany, jakaś paranoja. Czy leci z nami psychiatra?  Jak mówią starożytni górale, nieźle jej odbiło.  To znaczy mnie.

 

A teraz mam bardzo ważny komunikat.  Zakwitły fiołki. Maleńkie pojemniczki pełne z niczym nieporównywalnego zapachu. Takie małe i takie dzielne. Zakwitły na przekór kaprysom marcowej pogody.  Skrawki nieba, które spadły w wysoką trawę i pachną, pachną jak szalone. Ech, zaszaleć się fiołkowo i wiosennie.  Czuję Wiosnę. Mimo wirujących w porywistym wietrze płatków białego puchu. Wracałam z Firmy (pierwszy dzień po świętach, wszechogarniające zmęczenie i koszmarny ból głowy). Szłam w zadymce jak w białym tunelu.  I nagle zaświeciło słońce, białe gwiazdki rozjarzyły się wszystkimi kolorami tęczy.  Stanęłam na środku drogi i gapiłam się w zachwycie z otwartymi z zadziwienia ustami. Płatki opadały na moje policzki wilgotnymi pocałunkami jak pożegnanie Pani Zimy. Teraz Diesel siedzi na parapecie,  obserwuje podniebny śnieżny taniec a oczy  ogromnieją mu zielono. Podoba nam się to, prawda Kocie?  Wiesz co, Diesel? Świat nam się podoba.  Nadchodzi  noc, czas snów, czas rozkoszy, czas przytuleń. Czas szczęścia. Tylko moje szczęście gdzieś się zawieruszyło. Pobłądziło i nie umie znaleźć drogi. Jeśli je spotkacie, zmarznięte i zagubione, przycupnięte na rozstajach wskażcie mu drogę.  Będę  czekać. Pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wszystkiego...

piątek, 21 marca 2008 11:15

 

 

... najpiękniejszego, smacznego jajka, naprawdę mokrego śmigusu, rodzinnej atmosfery, pogody ducha i uśmiechu mimo wszystko życzy Gosia


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

W końcu stało się...

czwartek, 20 marca 2008 7:24
 

 

... co było nieuniknione. Co wisiało nade mną jak miecz tego tam... Damoklesa czy innego Dionizosa. Nie, Dionizos to ten od wina, bachantek i śpiewu. Chyba.  Czyli miecz sobie wisiał, wisiał, a co wisi to kiedyś spadnie... przynajmniej taka jest zasada przyciągania ziemskiego. Ludzie, o czym ja miałam pisać??? Acha, o tym co się stało. A stało się to, że PODJĘŁAM WIELKANOCNE POSTANOWIENIA!!!

  1. Nie będę odkładała na później tego co powinnam zrobić teraz
  2. Codziennie będę ćwiczyła przez godzinę
  3. Pozbędę się złości i negatywnych emocji w stosunku do ludzi, którzy mnie skrzywdzili... no nie, kochać to ich nie pokocham, nie jestem świętą
  4. Koniec z tzw. pozołdami typu: batoniki, chałwa, czekolada, jednym słowem zacznę się zdrowo odżywiać, wprawdzie z bólem serca, ale...
  5. Wreszcie zrobię plan działania jeśli chodzi o moje fotografowanie i pisanie. Koniec z chaosem i prowizorką
  6. Uporządkuję swoje życie uczuciowe, cholera, jakie życie i jakie uczuciowe?
  7. Opanuję bałagan wokół mnie i we mnie... zacznę chyba od torebki?

Siedem punktów na powitanie Wiosny. Siedem punktów, dzięki  którym stanę się:

  • a) lepsza
  • b) mądrzejsza
  • c) ładniejsza
  • d) bo młodsza już nie będę

Listę postanowień wydrukowałam i powiesiłam na lodówce. Świetne miejsce bo ostatnio moje życie kręci się wokół jedzenia. Złapałam się na tym, że żyję by jeść a nie jem by żyć. No i efekt jest... szczególnie w newralgicznych miejscach.  Oj, ostatnio lustra stały się moimi wrogami. I niech nikt mi nie mówi, że świetnie wyglądam... no tak, jak na mój wiek... są takie, które wyglądają gorzej. Żadne pocieszenie. Bo przecież są również i te, które wyglądają lepiej. To dotyczy punktów 2 i 4. Pozostałe są niemniej ważne.  Najważniejszy jednak jest punkt pierwszy. Mam okropną naturę jeśli chodzi o systematyczność.  Więc... postanowienia spisane tyle, że... co do ich realizacji...................... Ciiiicho, jak się zawezmę to ho ho!

 

Ale teraz nie o tym.  Zdarzyły mi się dwie historie, jedna zabawna i jedna wzruszająca. Skontaktowałam się, a stało się to za pomocą pewnego znanego portalu „poszukującego" z dawno nie widzianą dziewczyną. Okazuje się, że ona też mnie szukała. Ja byłam szybsza, ale to nieistotne.  Istotnym jest, że dziewczyna ta jest rodziną jednego z moich Byłych i Osobistych. Tak to się dzieje, że rozstając się z facetem jednocześnie rozstajemy się z jego rodziną, znajomymi, przyjaciółmi.  Napisała do mnie piękne słowa, że dla niej w dalszym ciągu jestem rodziną. Cholewka, wzruszyłam się.  A druga historia... na tym samym portalu szukałam pewnego człowieka, okazało się, że człowieków o tym samym imieniu i nazwisku jest kilkunastu. Oglądam sobie zdjęcia i nagle widzę, że jeden z facetów sfotografowany jest z moim Dieslem. No serio! Diesel jak żywy!  Mordka, oczy, uszka. Tylko, co  on robił we Wrocławiu? Zapytałam człowieka, dlaczego sobie zrobił zdjęcie z MOIM KOTEM??? Ciekawe jak się wytłumaczy. Czy ja powinnam może zastrzec wizerunek kotowatego?  W końcu Diesel Diablo de la Vega jest jedyny i niepowtarzalny. Właśnie siedzi na biurku i skutecznie przeszkadza mi w pisaniu.  Skończ już babo, pobaw się ze mną, zaraz pójdziesz i znowu będę sam. 6:20. Masz rację Dieselku, koniec na dzisiaj. Zapowiada się śliczny dzień. Słoneczko barwi świat na różowo, uśmiecha się do mnie.  Witaj słoneczko na dobry dzień, na dobry czas, na spełnianie marzeń. Czego i Wam życzę. Pa, pa.

PS. A w ogrodach kwitną żonkile, krokusy i hiacynty. Przy moim łóżku również pachnie fioletowy hiacynt. Mam hiacyntowe, pachnące sny. Jest pięknie. Na gałązkach forsycji zapaliły się żółte płomyczki. Wczoraj rano wszystko przysypane było śniegiem. Zima straszy na odchodnym. A niech tam, ja i tak wiem, że to już Wiosna. Pa, pa.

 

 

 

20 marca tuż po północy. Tę notkę usiłowałam wrzucić wczoraj na blog i niestety high technology pokonała  mnie tym razem. Czasami dyskietki, na które zgrywam notki pisane w domu nie chcą się otworzyć w Firmie. Ja się na tym nie znam. Po prostu.    A tak w ogóle to, jak wcześniej napisałam, mam dziwne dni. Bez zapału, bez energii, bez  historii.  Jakieś dziwne  zniechęcenie, poczucie niespełnienia. Co  jest tym bardziej dziwne, że wystawa osiągnęła sukces. Fakt, że lokalny, ale czego więcej wymagać. Właśnie, czego?  Mogłabym wymieniać bez końca. Ale czy to cokolwiek zmieni? Basta!  Za oknem zima trzyma się kurczowo zmarzniętej nocy i nie chce odejść.  Diesel pomrukuje sennie na moich kolanach. Takiemu to dobrze. Jestem zmęczona. I nie ma to nic wspólnego ze zmęczeniem fizycznym. Moja psyche ma się marnie. Niech ktoś mnie podrapie za uszkiem. Ale numer! Przed chwilą usłyszałam, że pierwsza Syrenka zeszła z taśmy montażowej 20. marca 1957 roku. Holender. Jest o pięć tygodni młodsza ode mnie.  Ależ ze mnie eksponat... muzealny. Wczoraj załatwiałam jakąś panią, która w pewnym momencie powiedziała coś w stylu „ w naszym wieku...". Popatrzyłam na jej datę urodzenia. 1951 rok. Moje ego zawarczało pokazując kły. Odczep się babo, jestem młodsza. Ha! Jeszcze są starsi ode mnie. Żartuję oczywiście. Słowo pisane ma to do siebie, że trzeba mistrzostwa by oddać wszystkie niuanse i odcienie nastrojów i myśli. Czasem to, co powinno być odebrane  jako ironia czy sarkazm, odczytywane jest dosłownie. Jakże trudno przekazać przymrużenie oka czy leciutki półuśmiech. Nie zawsze mi się to udaje. Nawet rzadko bym powiedziała.  Diesel bawi się w czarno-białą kulę, która rykoszetem odbija się od ścian, mebli by po zawiśnięciu przez moment na firance spaść na moje biurko. Tylko nie na klawiaturę, potworze!!!  Oj, szykuje się  klaps na chudą dupkę. A ja szykuję się do snu. Powoli i nieuchronnie zbliża się druga.  Czyli... jeszcze cztery godziny na sen.  Zbliżają się Święta. Zbliżają się Święta?   Wyjątkowo w tym roku wcale tego nie czuję. Pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Niestety, notka będzie...

środa, 19 marca 2008 7:20

 

 

... później. Coś mi się zawiesza dyskietka. Miłego dnia, pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  558 713  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 558713

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl