Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 813 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Dlaczego zachwyca mnie...

wtorek, 31 marca 2009 19:47


... szafranowe pole? Bo na truskawki jeszcze za wcześnie.  Szłam dzisiaj przez park, gdy nagle... olśnienie. W pełnym słońcu przycupnęły setki krokusów, fioletowych i żółtych. Lokal otwarty dla skrzydlatych zapylaczy, którzy uwijali się jak w ukropie. Cudnie i wiosennie, brzęcząco i spiesznie, żeby zdążyć nim delikatne płatki zwiędną ustępując miejsca kolejnym kwiatom. I zrobiło mi się jednocześnie i radośnie, i smutno zarazem. Radośnie, bo... cóż tu tłumaczyć, nie muszę chyba. A smutno, bo dzisiaj jest rocznica śmierci mojej Mamy.   Taaak, to było podobne do Niej, to właściwie była cała Ona, z Jej niewyobrażalnym, trochę pokrętnym poczuciem humoru. Odejść w przeddzień 1 kwietnia, sprawić, że przyjaciele, znajomi i nawet rodzina, zawiadamiani o tym fakcie, reagowali niedowierzaniem i właściwie rozbawieniem. Bo przecież to mógł być każdy, tylko nie Ona. To pewnie tylko żart, pewnie, że w niezbyt dobrym tonie. Cóż, tym razem nikt nie żartował.  Dzisiaj mija czternaście lat, a wciąż mi Jej brakuje, wciąż mam wrażenie, że usłyszę w telefonie Jej glos. I nie zmienia tego nawet ten kamień, na którym wyryte jest Jej imię. Chociaż to nie jest tak właściwie Jej imię.  Zabawne,  całe życie używała drugiego imienia, nawet by nie zareagowała, gdyby ktoś zawołał Ją na ulicy imieniem, które widniało w dowodzie osobistym. Więc ten kamień, tak właściwie nic nie znaczy. Oj,  zdaje się, że zaczynam bredzić. Basta!  A wracając do Wiosny i jej forpoczty, ciekawą rzecz dzisiaj zaobserwowałam. Otóż łodygi róż, do tej pory brunatne i na pozór suche, nagle zaczęły zmieniać kolor i stały się zielone i żywe. Kolejny cud. Jest pięknie. Życie jest piękne, ponad wszystko i... mimo  wszystko. I tym, z lekka tylko rzewnym akcentem, pa, pa.























A krzew róży... to ten sam, który był tak pięknie zamrozony zimą.  Jak widać z powyższego, odtajał na dobre. Na szczęście i na Wiosnę. Pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Poniedziałek, jak to...

poniedziałek, 30 marca 2009 6:31

... poniedziałek, zawsze przychodzi zbyt szbko, zbyt wcześnie. A tu na dodatek ukradli mi godzinę snu. To nie znaczy, że nie zdarza mi się wstawać równie wcześnie, a nawer wcześniej. Ale wstaję wówczas, bo tak chcę, a nie dlatego, że budziki drą się do zachrypniecia i do zwariowania. Mojego zwariowania, oczywiście. Co do przestawiania czasu, wypowiadałam się chyba na ten temat jesienią. Ze to bzdura, oszczędności żadne, natomiast straty  z tytułu koniecznosci adaptacji do nowej godziny są ponoć znaczne. Zabawa z czasem jest denerwująca. Tuptam sobie więc teraz po mieszkaniu, z energia godną leniwca obijając sie o meble i ściany. Nie pomogła nawet poranna herbatka ani oblewanie się zimną wodą. Ja jeszcze śpię!!! Na dodatek, jakby tego było mało, dzisiaj mam dyżur do 17-tej.  Jak pech to pech. Czy powie mi ktoś, którą mamy właściwie, tę prawdziwą. godzinę.  Czy najpierw sobie odjęliśmy czy najpierw sobie dodaliśmy?  To znaczy, zrobiono to za nas. I czy ktoś raczył mnie zapytać, czy ja tego chcę?  Otóż nikt! A mnie się to wcale nie podoba. A ja bym chciała jeszcze pospać. A ja nie lubię poniedziałków o piatej rano, szczególnie gdy są jakieś takie... niewyraźne i zamazane deszczem. Mimo to, w końcu jak mus to mus, nie mając wyjścia znikam, by zrobić się podobną do ludzi. Wystarczy przecież, że dzień jest nieszczególny, po co dokladać własną niewyraźność. Po co straszyć przechodniów i współpracowników.  Na dobry dzień, mimo wszystko,  kilka zawilców, czyli inaczej anemonów.  Wiosna, jednym słowem, Wiosna. I tym wiosennym akcentem, pa, pa.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Pada deszcz...

niedziela, 29 marca 2009 21:50

... co w połączeniu z,  nieco wyższą niż ostatnio, temperaturą sprawiło, iż zieleń wybuchła nagle i gwałtownie.  Zieloność widzę zieloność wokół. I juz inaczej się oddycha, inaczej patrzy się na świat... przez zielone okulary.  Mam takie magiczne miejsce w moim mieście, jedno z wielu zresztą, dokąd chodzę, gdy jest mi źle, gdy wszystko wokół jawi sie jako zamazana plama beznadziei.  Idzie się tam piaszczystą drogą, między starymi dawno opuszczonymi ogrodami, które teraz na wpół zdziczałe sprawiają nieco dziwne wrażenie. Z jednej strony smutne są takie samotne ogrody, z drugiej zaś wracają do natury, gdzie każda roślina żyje swobodnie, bez przycinania i pruskiego drylu, gdzie wszystko musi być "pod sznurek".  Piaszczysta ścieżka rozszerza sie i oczom wędrowca ukazują się brzozy, wysmukłe i eleganckie w biało-czarnych sukniach. Tu i ówdzie wyrasta jakiś dąb,  gdzieś skromnie stoi wierzba, strojna teraz w bazie.  Jest cisza, z takich które dzwonią w uszach.  cdn.


























Miał byc dalszy ciąg, ale jestem zbyt zmęczona i myśli wcale nie chcą się przekładac na słowa.  Zapowiedziany więc powyżej ciąg dalszy, pewnie się ukaże... wkrótce. Jutro.  Chyba... pa, pa.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Po porannym...

sobota, 28 marca 2009 9:18

... spacerku w drobnym kapuśniaczku postanowiłam "sprzedać" tutaj niezły pomysł na parkowanie w dobie przepełnionych parkingów i tłoku na poboczach. Nie ma to jak tzw. inwencja twórcza. Wprawdzie z somochoem terenowym może byc problem, w ogóle z samochodami jest problem, ale jednoślady...  optymistyczne pa, pa.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Szłam dziś rano...

piątek, 27 marca 2009 17:43

 

... do pracy, jeśli nie z niechęcią, to można powiedzieć, że z ociąganiem. Przede mną w perspektywie piątek jawił się niczym szary smok, wysysający ostatnie rezerwy energii.  I nagle, jakoś tak bez żadnego szczególnego powodu postanowiłam zajrzeć w odległą część miejskiego targowiska, tam gdzie można kupić i sprzedać wszystko, pastę kiwi  co but ożywi i plaster na odciski, i pułapkę na myszy, i stare kolanka do hydrauliki, i jeszcze starsze kierownice od dawno umarłych rowerów, i czarne płyty gramofonowe trzeszczące złowieszczo, i samochodziki resoraki, dziecięce marzenie mojego Syna sprzed lat, gdy takie cuda można było kupić jedynie w Pewex'ie, i święte obrazki w „złotych" ramach, prawie jak olej, Szanowna Pani, i zaśniedziałą biżuterię w starych "zabytkowych" szkatułkach z góralem wyrytym na wieczku „Pozdrowienia z Zakopanego" i... długo by tu wymieniać można było, a i tak miejsca by pewnie zabrakło.  Szłam sobie, a właściwie lazłam powolutku, gdy nagle, zupełnie niespodziewanie, pośród spatynowanych łyżek i wyszczerbionych fajansowych filiżanek ujrzałam... JĄ.  Jak nagły błysk flesza rozjaśniający mroki niepamięci.  Była tam, niepozorna i nikomu niepotrzebna... solniczko-pieprzniczka ze świata mojego dzieciństwa.  Moja Babunia miała taką, a właściwie bardzo podobną, bo ta z bazaru była jej, trochę tylko uboższą, krewną, szklaną a nie kryształową.  Musiałam ją mieć, bo nagle zrozumiałam, że nie wyobrażam sobie bez niej Świąt Wielkanocnych i jajek malowanych, i baranka z cukru, i koszyczka z borowiną. Spytałam grzecznie pana z nosem świecącym niczym latarnia przeciwmgielna... ile za to szklane pan sobie życzy? Pan popatrzył z namysłem, to na mnie to na solniczko-pieprzniczkę, po czym z namaszczeniem odpowiedział... da szanowna pani dwa złote i będziemy kwita. Odwzajemniłam rozważne spojrzenie i odrzekłam stanowczo... złoty pięćdziesiąt i płacę gotówką! Pan uśmiechnął się szeroko, odsłaniając bogate (kiedyś)  uzębienie i wymamrotał, z panią to radość robić interesy! I tak stałam się szczęśliwą posiadaczką pieprzniczko-solniczki czy też może solniczko-pieprzniczki. Powie ktoś, no i cóż w tym niezwykłego? Może i nic, a przecież wyszłam z targowiska uśmiechając się do ludzi, wyprostowały mi się jakoś plecy i krok stał się bardziej energiczny, a dzień przestał kojarzyć mi się z szarym smokiem. Czary i tyle! Pa, pa








PS. A na liczniku 180800!!! O rany, zakładając ten pamiętnik nie przypuszczałam, że dobrnę do kilkunastu tysięcy, a tu taka  ogromna i przemiła niespodzianka! Dziekuję Tubywalcom za wyrazy sympatii i zaufanie!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  554 732  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 554732

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl