Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 813 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Noc...

sobota, 27 marca 2010 23:44

... jest przyjazna i miękka. Pełna odgłosów obcego miasta. Jestem w Bielsku-Białej. Za oknem, w ciemnościach śpi Szyndzielnia, a wraz z nią Klimczok i po lewej Błatnia. Nie widzę ich teraz, ale wiem, że tam są... niezmienne, cierpliwe i piękne. Dzisiaj było pięknie, słonecznie i wiosennie. Zaskoczyło mnie to, ponieważ rankiem wyjeżdżałam z Dąbrowy w deszczu, przy porywistych podmuchach lodowatego wiatru. Teraz się z tego śmieję, ale na peronie nie było mi wcale wesoło. Pociąg pospieszny relacji Gdynia - Bielsko-Biała zatrzymuje się na mojej stacji o 7:25. Tuż przed nim, o 7:19 planowo odjeżdża pociąg do Wisły Głębce. Piszę o tym nie bez przyczyny. Pociąg do Wisły przyjechał i odjechał, a później... cisza, ani slowa zapowiedzi przez megafon, że nadjeżdża ten, na który czekalam. Minęła 7:25, potem 7:30, a następnie 7:45. Marzłam niemiłosiernie, dobrze, że miałam kurtkę z kapturem, bo "łeb chciało urwać". W  końcu z koszmarnego budynku stacyjnego wyszła jakaś kobieta, więc zawołałam ją przez tory pytając, co z pociągiem z Gdyni do Bielska. Wróciła do budynku, kogoś o coś zapytała i odpowiedziała mi, że... już odjechał! Zgłupiałam!!! A ona ze stoickim spokojem,  że... odjechal o 7:19 na Wisłę Głębce. Jestem może prymitywnym pasażerem PKP, ale glupia tak do końca nie jestem. Spytałam panią, od kiedy to do Wisły pociągi jadą przez Bielsko-Białą. Pani rozłożyla bezradnie ręce. Pytanie było albo zbyt trudne, albo z gatunku tych retorycznych. Cóż, postanowiłam poczekać na JAKIKOLWIEK pociąg do Katowic, bo stamtąd jest więcej połączeń. I dobrze zrobiłam, bo o 7:55 nagle w megafonach zachrypiało, zacharczało i miły kobiecy głos oznajmił, że "pociąg pospieszny relacji Gdynia - Bielsko-Biała wjedzie na peron". I... nic więcej, ani slowa, że opóźniony, że za utrudnienia przepraszają. No cóż, dla mnie liczyło się, że jednak w końcu przyjechał, ale dziewczyna, która podobnie jak ja kwitła na peronie, straciła połączenie w Katowicach na inny pociąg.  Potęga PKP jest ogromna. Ja na szczęście nie musiałam nigdzie się spieszyć, ale czułam się po pierwsze bezradna, po drugie zlekceważona.  A nie lubię się tak czuć. Kto zresztą lubi... Ale teraz będzie weselej, już bez sarkazmu.  W czwartek odebrałam kolejną paczkę z RMF FM, drugą w ciągu tygodnia.  Paka była ogromna, otworzyłam ją w domu spodziewając się aparatu fotograficznego. W środku były żółto-niebieskie upominki... bluza z kapturem (już taką mam!), koszulka (to trzecia!), kolejny kubek (będę miala zastawę na sześć osób, jak tak dalej pójdzie, bo to piąty!), bandana (a może by tak z nich uszyć... kostium kąpielowy?), aparatu... brak. Pomyślalam, że może zapomnieli, albo cóś? Powiem szczerze, że bylam smętnie rozczarowana.  Do piątku, bo w piątek (na szczęście miałam wolny dzień i byłam w domu) przybył kurier z paczką, a w niej... śliczny, żółty jak słonecznik, albo kurczaczek... aparacik.  Aparacik nazywa się Fujifilm Z33 i jest przesłodki. Maleństwo z wielkimi możliwościami. Najbardziej ucieszyło mnie, że... można nim robić zdjęcia podwodne do głębokości trzech metrów. Uspokajam Tubywalców, nie zamierzam włazić tak głęboko, ale jakieś nenufarki, albo inne podwodne cudeńka pewnie uda mi się sfotografować. Niech no się tylko ociepli!  Aparaciki możecie obejrzeć wczytując w Google nazwę, dostępne są w czterech kolorach: czarnym, niebieskim, różowym i zielonym. Żóltych nie ma, sadzę, że żółte są limitowane, może RMF FM zamowił taki kolor. W każdym razie, śliczny jest, robiłam dzisiaj nim zdjęcia i jest super!!! A propos zdjęć. Chyba dokonałam złego wyboru, zgłaszając do konkursu "lodowe" zdjęcie. Może powinnam była umieścić jakieś łabądki (choćby nieostre), jakiś zachód Słońca. Może wówczas ludzkość by zagłosowała? Zastanawia mnie, jak to się dzieje, że zdjęcia, które prowadzą w rankingu mają po sto oddanych głosów dziennie, a ja...  ech... Gdybym patrzyła na to od strony emocjonalnej, na zasadzie... głosują ci, którzy mnie lubią, to chyba bym się zalamala, bo tak ich mało.  Pocieszam się myślą, że osoby, które głosują robią tak nie tylko z sympatii do mnie, ale również dlatego, że podoba im się moje zdjęcie.  Poza tym każdy głos jest wyryty w moim sercu, za wszystkie serdecznie dziękuję i... jeśli można, proszę o więcej. Szczerze powiedziawszy,  zależy mi na tym. Jeśli więc znajdziecie chwilkę, zajrzyjcie na stronę konkursową i zaglosujcie. Czwarte miejsce jest ponoć (przynajmniej tak mówią sportowcy) miejscem najgorszym. Ja twierdzę, że gorsze jest... piąte, szóste, o ostatnim nawet nie wspominając. Ponownie podaję link na stronę konkursu. Aha, firma jest solidna i wiarygodna, więc logowanie się na jej stronie nie grozi żadnymi nieprzyjemnościami typu nawał reklam czy spamów. To dla uspokojenia PT Czytelników

www.konkurs.pwik-dabrowa.pl

Ponieważ mam informacje od Przyjaciół, że mają problem  z zalogowaniem się na stronie informuję, że przy pierwszym wejściu należy się zarejestrować. Po lewej jest napis na czerwonym tle "rejestracja". Przy kolejnych wejściach wystarczy się już tylko zalogować.

PS. Ja tak się dopraszam Waszych glosów, a przecież może Wam się moje zdjęcie nie podoba... goopia misia ze mnie. I tym realistycznym akcentem, chociaż z lekka smętnym, pa, pa.

PS2. Pociąg wjechał oczywiście na tor przy peronie, a nie na peron, jak napisałam powyżej! Na szczęście, bo mogę teraz z Wami rozmawiać, a właściwie prowadzić monolog. co nie byłoby możliwe w innym wypadku, to znaczy w razie wypadku. Oj, wiecie o co mi chodzi!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

UWAGA! UWAGA! UWAGA!

środa, 24 marca 2010 16:57

Na stronie:

www.konkurs.pwik-dabrowa.pl  

umieściłam zdjęcie, które znajduje się poniżej.  Serdecznie proszę Tubywalców o zarejestrowanie się na stronie i oddawanie codziennie jednego głosu. O ile, oczywiście, moja fotografia znajdzie Wasze uznanie, jeśli Wam się spodoba.  Zaznaczam, że nic na siłę. Niemniej będzie mi miło, ba, szczęśliwa będę jeśli troszkę tych głosów zbiorę.  Głosować można do 13 maja br.  A teraz... prezentacja konkursowej fotografii.







Acha,  dodać pragnę, że tematem konkursu jest... woda w różnych odsłonach, jak widać na powyższym obrazku. Polecam się zatem Waszej życzliwej uwadze i pamięci....  MGM.

Nie ukrywam, że z niepokojem będę śledziła konkursowy ranking.  I tym, słonecznym w gruncie rzeczy akcentem, pa, pa.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Oj, rozhulała się...

wtorek, 23 marca 2010 23:36


... nam ta Wiosna. Pięknieje z każdym dniem, co ja mówię, z każdą minutą pięknieje. Och, oczywiście, jako że jest kobietą (!!!), to i jej zdarzają się humorki... jak dzisiejszego poranka, gdy posypała trawy białym proszkiem... no, no... nie miałam nic zdrożnego na myśli. Mówię jedynie, że miałam szczęście i znalazłam w kieszeni dawno zapomniane rękawiczki. Ja różne rzeczy znajduję w moich kieszeniach. Wczoraj natomiast zatargałam do Firmy aparat z obiektywami i biegałam po piętrach zaglądając do biur, w których koleżanki hodują kwiaty na parapetach. Szczęściary, ja nic nie hoduję, bo w moim pokoju nie mam parapetów, jejku, ja nawet okna tam nie mam. Biegałam sobie więc pstrykając zawzięcie różne takie fiołki alpejskie czy azalie. Trochę tych pstryków pokażę zaraz tutaj. Bo... piękne są i delikatne. Niewyczerpalne źródło moich zachwytów nad boskością przyrody (zaznaczam, to stwierdzenie ma niewiele wspólnego z religią, jakąkolwiek religią). Nie wiem, jak to powiedzieć, mam wrażenie, że większość Tubywalców współodczuwa czasami wraz ze mną niewyobrażalne uniesienie, wręcz nie do wyrażenia, gdy patrzą na kwiat w słonecznych promieniach, gdy Słońce zachodzi, gdy na trawie o poranku błyszczą krople rosy... jak najpiękniejsze klejnoty. Wpadam wówczas w dziwny stan euforyczny wręcz. Czy ja jestem normalna?  Chwilami mam co do tego wątpliwości.






























Piękne, prawda? Co za doskonałość... mówię tu o kwiatach, bo moje zdjęcia nie oddają przecież ich urody nawet w małym ułamku. Ale zostawmy to.  Po pracy wracałam małą wąską uliczką,  są takie enklawy w centrum mojego miasta. Mijałam maleńkie domki i maleńkie ogródki... a w tych ogródkach... zresztą, zobaczcie sami...





























Jak na zdjęcia robione przez siatkę, to chyba wyszły całkiem nieżle, prawda? Wiem, znajdzie się co najmniej kilka osób, które zarzucą mi zachwianie proporcji między słowem, a obrazem. Jak to mówią... błędy lekarza przykrywa ziemia, kucharza sos, a honor miernego literata... ratują ilustracje.  Kwadrans temu zaczęła się środa. I już mamy połowę tygodnia, znów czas pędzi jak zwariowany, a ja łapię go za poły płaszcza i ledwo nadążam starając się przebierać szybciutko nogami. Czasem odstaję, dostaję zadyszki, cóż, w tym wieku...
Acha,  odebrałam dzisiaj z poczty pierwszą przesyłkę z RMF FM. Tę z radiowymi upominkami. Czekam teraz jeszcze na aparat... i doczekać się nie mogę. Niecierpliwe ze mnie stworzenie. I tym, autoironicznym akcentem, pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Mam trzy wiadomości...

sobota, 20 marca 2010 20:19

... dobrą i... lepszą, i... najlepszą. Właściwie trudno mi ocenić, która z nich prowadzi w rankingu dobrych wiadomości, Może po prostu stwierdzę, że wszystkie trzy są... świetne.

Pierwsza dobra wiadomość.  Otóż jestem już fotografem z certyfikatem uprawniającym do robienia zdjęć podczas uroczystości kościelnych.  Czyli będę mogła pracować bez obawy, że ktoś będzie miał jakieś zastrzeżenia. Szkolenie było świetne, bardzo interesujące, dowiedziałam sie mnóstwa przydatnych rzeczy odnośnie liturgii i wszelkiego rodzaju kościelnych przepisów. Poza tym, ksiądz, który prowadzi szkolenie był dowcipny, sympatyczny i sypał anegdotami jak z rękawa... sutanny. Warto było poświęcić tych kilka godzin i parę złotych.

Druga dobra wiadomość.  Po południu odebralam telefon z... RMF FM.  I cóż się okazało? Kurczę pieczone,  fotografie, które wysłałam na kolejny konkurs ogłoszony przez stację pod hasłem: 

"Prawdziwa sztuka szuka samouka
Podobno prawdziwa sztuka szuka samouka. Czyli szuka takiej osoby, która "tego czegoś" się nie musi uczyć, ona to ma po prostu w sobie. To, kto wie, może odkryjemy prawdziwy talent."



zostały obejrzane, ocenione i... docenione. No i wygrałam.... aparat fotograficzny!!!!!!!!!!!!!!!!! Jejku, ależ się cieszę. I zapewniam, nie tylko z aparatu, ale przede wszystkim z faktu, że to, co robię znów zostało pozytywnie odebrane. Powiem szczerze... skaczę z radości pod sufit. Auć!!! Moja głowa!!! Nabiłam sobie guza na mózgu!!! Dobrze, już ochłonęłam, już jestem spokojna i juz kontynuuję. 

Trzecia dobra wiadomość.  Of kilku godzin... MAMY WIOSNĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już formalnie i urzędowo potwierdzoną. Aura dostosowała się tym razem do kalendarza i jest pięknie wiosenna. Och, wiem, że ostre podmuchy wiatru mogą być zdradliwe, dlatego też jednak nie biegałam w bluzce z krótkimi rękawkami tylko w ciepłej kurteczce... momentami, szczególnie w Słoncu nawet zbyt ciepłej. Tak się dzieje w tak zwanym przejściowym okresie.  Z tego wielkiego szczęścia, z tej radości ogromnej postanowiłam umieścić poniżej kilka wiosennych zdjęć. Tym razem już nie różowy hiacynt, chociaż nie obiecuję, że do niego nie wrócę. Tym razem w roli głównej pelargonia, która zakwitła na parapecie okna na klatce schodowej. Moja radość ma więc kolor czerwony!!!  I tym radosnym akcentem, pozostawiając Tubywalców w uśmiechniętym nastroju, pa, pa.







































Proszę nie zwracać uwagi na występujące gdzieniegdzie niedoskonałości tła, szyba, na której tle robiłam te zdjęcia była mocno zakurzona, niestety. A ja... w dalszym ciągu się cieszę, kurczę, jak diabli!  Gdybym piła, to bym sie napiła, a tak to tylko się upijam radością i... Wiosną!!! Czego życzę również PT Czytelnikom. Teraz już pa, pa.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Przed chwilą...

czwartek, 18 marca 2010 21:12

...wróciłam z długiego wieczornego, właściwie już wiosennego, spaceru. Oj, nosiło mnie cały dzień, odwracałam głowę w kierunku Słońca jak słonecznik, łapałam w nozdrza zapach ciepłego wiatru i wilgotnej ziemi. Rejestrowałam każde najmniejsze ździebełko zieloności wychylające się, jeszcze nieśmiało, jeszcze nieufnie, ale nieustepliwie, z powodzi szarości. Po "przecudnej urody" zachodzie słońca (wielka czerwona kula znikająca za kościelnymi wieżami!) na niebie pojawił się wąziutki i nieprawdopodobnie pomarańczowy sierp Księżyca. Jak łódeczka na nocnym granatowym niebie. Och, po prostu pięknie, że słów brakuje. W każdym razie, ja już czuję Wiosnę. Spóźnioną troszkę i bladą, ale już zapowiadającą się pięknie. A po południu, po powrocie z pracy znów wróciłam do mojego ulubionego hiacynta, w jakże modnym w pewnych kręgach kolorze różowym.  Do koloru różowego powrócę na zakończenie tej notki. A teraz, teraz znów umieszczam kilka hiacyntowych, kropelkowych zdjęć. Takie moje zabawy... niewinne, jak widać. Cieszę się, że moje wcześniejsze różowe klimaty znalazły uznanie w oczach Tubywalców. Nie jestem egoistką, nie zatrzymuję dla siebie wrażeń i obrazów. Zresztą... podejrzewam, że rozsadziłoby mnie, gdybym się nie podzieliła. Tak to czuję, tak to widzę, tak już jest. Jak to mówią... te typy tak mają. A teraz....










































Ufff... trochę to trwało, ale wreszcie koniec. Te i inne zdjęcia pojawią się wkrótce na moim drugim blogu w nowej galerii, którą zatytułuje chyba "W różowym obłoku Wiosny"... albo jakoś podobnie, w każdym razie słowo różowy pojawi się na pewno. A własnie, a propos koloru różowego. Wczoraj miałam dzień wolny, jakiś urlop "na telefon" i obejrzałam fragmenty tzw. telewizji śniadaniowej. Trafiłam akurat na dyskusję o kolorze różowym i jego wpływie na osobowość małych dziewczynek. No i cóż się okazało? Jak twierdziły różne, bardzo mądre panie... ubierając dziewczynki na różowo, rodzice uczą je, jak być posłusznymi, potulnymi i uległymi kobietami w przyszłości!!! No proszę, wreszcie zdefiniowano przyczyny takiego, a nie innego przygotowwania kobiet do, jakże wzniosłej życiowej roli!!!  Czyli... różowy precz z szaf małych dziewczynek!!! Bo jeszcze z nich wyrosną, jakże uległe celebrytki i artystki wszelkiej maści, że imion i pseudonimów tu nie wymienię. Uśmiałam się z tych, wypowiadanych bardzo poważnie, teorii.  Zresztą,  panie dostały za udział w dyskusji zapewne sowite wynagrodzenie.

A teraz zmieniam temat. Dzisiaj przeprowadzałam wraz z koleżanką wywiad środowiskowy w domu wnioskodawcy.  Nie pierwszy i nie ostatni. Niemniej, tym razem miałam w głowie zakodowaną myśl o 28-letniej dziewczynie, pracownicy opieki społecznej, która kilka dni temu została brutalnie zamordowana... siekierą!  Poszła do domu podopiecznych... Poszła im pomóc... Zgroza!  I,  co jest w tym wszystkim dodatkowym szokiem, prokuratura zakwalifikowała tę zbrodnię nie jako zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, ale... pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Czy można kogoś pobić... siekierą??? Oczywiście kwalifikacja  przestępstwa skutkuje wymiarem kary. A na dodatek, na co jakoś nie zwrócono uwagi, zamordowano urzędnika podczas wykonywania przez niego obowiązków służbowych.  My przynajmniej chodzimy we dwie, czasami w towarzystwie strażników,  opiekunki z pomocy społecznej chodzą same. W Katowicach są organizowane  kursy samoobrony, nie wiem tylko czy kilka godzin takich kursów może nauczyć kogokolwiek, jak sobie poradzić z bandytą, który ma siekierę w ręku.  Świat staje się co raz bardziej niebezpieczny.  Ludzie tracą podstawowe cechy człowieczeństwa... bez   litości!!!  To wszystko jest chore. I tym,  wcale nie optymistycznym akcentem, pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  554 705  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 554705

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl