Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 466 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Kolejny...

czwartek, 31 marca 2011 6:59

 

… dzień wstaje otulony w srebrzysto-perłową mgiełkę. Będzie słonecznie i ciepło. Tak , jak wczoraj tyle, że wczorajszy poranek skrzypiał pod butami srebrną szadzią na trawach. Wśród splątanych gałązek mojej brzozy przemykają w wielkim pędzie dwa maleńkie ptaszki. Walczą o terytorium, czy może bawią się w berka? Tego nie wiem, wiem tylko, że cudem chyba unikaj rozbicia łepetynek i połamania skrzydełek. A może ten wyścig ma na celu zupełnie inne sprawy? Może to po prostu Pan i Pani, a szaleńczy lot jest częścią miłosnego rytuału? Raczej się tego nie dowiem, ponieważ ptaszki właśnie odfrunęły na jakieś inne drzewo, a ja wróciłam do klawiatury nie poznając, niestety, wyników gonitwy.  Diesel jeszcze pozostał na parapecie, jego chudziutkie ciałko jeszcze jest napięte do granic możliwości, a ogon w dalszym ciągu zakreśla w powietrzu nerwowe ósemki. Takie mięsko fruwało… drapieżniczek słodziuch jeden! O… a co to przemknęło za oknem na tle srebrzystego nieba? Czyżby to był… czyżyk? Był kiedyś modny taki dowcip o Jasiu, którego pani spytała „Jasiu, a jak się nazywa ten ptaszek?”.  Ale tym razem za moim oknem śmignęły jaskółki. Wprawdzie jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale skoro przeleciały dwie?  Codziennie wysoko na niebie pojawiają się stada wielkich ptaków. Są zbyt wysoko, abym mogła rozróżnić czy to klekot czy może klangor… czy bociany to, czy może żurawie. Ciągną ku północy. Cieszę się, że już wiosna, cieszę się, że dni coraz dłuższe, że słonecznik przygrzewa i napełnia moje ciało tak potrzebną energią. Wczoraj byłam na cmentarzu. Dzisiaj mam dyżur, z pracy wyjdę dopiero o siedemnastej, a chciałam, żeby Mama miała Wiosnę. Dzisiaj rocznica Jej odejścia. Rany, to już szesnaście lat! A mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Tamten marzec był zimny i deszczowy. Jeszcze Wiosna nie nadeszła.  Smutno mi, ten smutek czai się tuż pod skórą, atakuje niespodziewanie nagłym wspomnieniem, szarpnięciem wewnątrz mnie, gdzieś głęboko. Czas leczy rany? To zależy, czasem je tylko zabliźnia z wierzchu, podczas gdy wewnątrz wciąż tkwi ból. Czasami patrzę w dokumenty interesantek i widzę, że są z rocznika mojej Mamy. Wówczas jestem zdumiona ogromnie. Czy Ona też by tak wyglądała? Czy też miałaby takie siwe włosy? W lipcu skończyłaby siedemdziesiąt sześć lat!!! Tamten marcowy dzień zatrzymał dla Niej i dla mnie czas. Zatrzymał Ją w pół kroku, by pozostawić Jej obraz w mojej pamięci taki czysty, piękny i uśmiechnięty. Taką Ją pamiętam, pełną energii, elegancką i bezpośrednią. Czy wiecie, że wiele osób nie uwierzyło w Jej śmierć mówiąc, ze to pewnie… prima aprilis? Bo kto jak kto, ale Ela nie mogła tak po prostu sobie odejść. Nie Ona, nie tak, nie teraz. No cóż…..  zaniosłam Jej więc wczoraj na cmentarz tę cholerną Wiosnę. Żonkile, bazie i tulipany. Siedziałam na ławce, w plecy grzało mnie Słońce, a ja rozmawiałam sobie z Nią tak, jak to robię zawsze…. Brakuje mi Jej w każdym momencie mojego życia. Pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zgodnie z...

poniedziałek, 28 marca 2011 23:44

 

… wcześniejszą obietnicą, wracam do sprawy quadów i mojej do nich niechęci. Wcześniejszy wpis na ten temat  został skomentowany zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników tychże pojazdów mechanicznych. Zabawne, że opinie tych pierwszych okraszone są inwektywami i atakiem na oślep na Waszą blogerkę. Uwaga do „yamaha grizzly”… piszesz, że jeździsz po swoim lesie, a ja Cię atakuję swoimi opiniami. Najpierw przeczytaj tekst, później postaraj się go zrozumieć (wiem, że to trudne, ale postaraj się!), a dopiero później wyżywaj się twórczo (i ortograficznie!). To, co robisz w swoim lesie, to Twoja sprawa, jeśli masz ochotę go rozjeżdżać i masakrować, wolna wola. Ja pisałam o szaleńcach, którzy niszczą tereny wokół jezior, nie szanują strefy ciszy ani użytków ekologicznych. Pisałam o braku znajomości podstawowych przepisów prawa i zasad społecznych. O ludziach, którzy dla własnej rozrywki niszczą przyrodę i za nic mają innych ludzi. A jeśli byś przeczytał moje wcześniejsze teksty, to przekonałbyś się, że piętnowałam w nich również ludzi śmiecących w lesie i nad jeziorami, idiotów wypalających łąki (właśnie zaczął się sezon na wypalanie traw, zgroza!) oraz wędkarzy, którzy w jeziorach zostawiają zerwane żyłki, w które zaplątują się łabędzie (znam kilka takich przypadków, gdy  młode łabędzie udusiły się w ten sposób!). Piętnuję i  oskarżam wszystkich, którzy niejednokrotnie w majestacie prawa niszczą nasze otoczenie. Pseudoturystów, którzy zostawiają po sobie śmietnisko i zniszczenie. Nie musisz wcale wyzywać mnie od „miejskich paniuś”, no chyba że masz jakiś kompleks prowincjusza i wszyscy pochodzący z Warszawy bądź Katowic jawią Ci się jako wrogowie. Co zabawniejsze, wiele Twoich opinii jest zgodnych z moimi poglądami. Spuść więc trochę pary i pomyśl nim się rzucisz komuś do gardła. No chyba, że wyznajesz zasadę „chłop zywemu nie przepuści, jak się zywe napatocy, nie pozyje ci, a juści!”. Teraz kilka słów do „motocyklisty”. Znam wielu motocyklistów, lubię motocykle i ludzi nimi jeżdżących. Ludzi, a nie szaleńców. Chcesz być kolejnym punktem w statystykach, Twoja sprawa, nie zapomnij tylko wcześniej wypełnić karty dawcy. Przynajmniej będzie jakaś korzyść. I pamiętaj, że miejsce dla motocykli jest na szosie, a nie na leśnych ścieżkach i w rezerwatach przyrody.

Jadwigo, alutko, agu, lido, klady, Darius, Anko i realisto oraz dmdmdmdmdmdm, dziękuję za Wasze komentarze. Wiem, że przykładów na ten temat jest całe mnóstwo. Mam nadzieję, że społeczna dezaprobata połączona z karami finansowymi w końcu odniesie skutek. Teraz kilka zdjęć z mojej wyprawy na Bagry (to użytek ekologiczny i strefa ciszy). Jak się to ma do obrazków poniżej, zdecydujcie sami.  

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 A teraz zupełnie inny temat. Chwaliłam się wcześniej nowym obiektywem czyli Samyangiem 500. Żeby uzmysłowić Tubywalcom, jakie są możliwości tego szkła, chce zaprezentować dwa zdjęcia. Dwoma różnymi obiektywami. Na pierwszym w samym centrum kadru widać wieżę kościelną tak, jak ja ją widziałam gołym okiem. Na drugim zdjęciu ta sama wieża sfotografowana za pomocą Samyanga. Widać różnicę, prawda? Jestem zachwycona możliwościami tego obiektywu mimo, że muszę robić zdjęcia wyłącznie manualnie, ponieważ nie działa elektronika gdy założony jest ten obiektyw. Czuję się więc jakbym robiła zdjęcia aparatem analogowym, co wcale mi nie przeszkadza.

 

 

 

 


 

 

Na zakończenie kilka obiecanych zdjęć, między innymi szaraczka, który tak pięknie wyszedł mi na „strzał”. Na szczęście, w pobliżu nie było żadnych pojazdów mechanicznych, co niedługo się zmieni, ponieważ przez te łąki przebiegać będzie nowa szosa. Mam nadzieję, że zając wcześniej znajdzie gdzieś schronienie. Odwieczny dylemat, jak pogodzić dwa światy, gdzie przebiega granica między potrzebami ludzi i koniecznością ochrony przyrody. Nie jestem „zielona”, nie jestem ekolożką, jestem tylko pasjonatką świata, który niedługo może zniknąć. Oglądałam ostatnio na kanale Animal Planet wstrząsający dokument zrealizowany w zamkniętej strefie wokół Czarnobyla. Nie ma tam już ludzi. Zostało miasto-widmo Prypeć, zostały wioski i samotne chałupy, w których mieszkają koty, wilki i niedźwiedzie. Jeszcze nie wiadomo, jaki wpływ na wszystkie organizmy ma promieniowanie, niemniej las wchłania powoli ślady  działalności człowieka. Wiem, że kiedyś tak będzie. Znikniemy jako gatunek, przetrwa przyroda, przetrwa Ziemia. Jeszcze nie za mojego życia, pewnie jeszcze dziesiątki pokoleń będą tu żyły. Jak? To zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Czy nasi następcy będą wiedzieli jak wygląda wróbel i motyl w locie, a nie na szpilce w gablocie (rym niezamierzony!). kończę, bo zaczynam się nakręcać, a czas na sen. W dalszym ciągu jestem mocno zamotana zmianą czasu. Pa, pa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I jeszcze trochę słonecznych iskierek tańczących na falach.

 

 

 

 

 

A na dobry dzień, na Słonecznik na niebie i w Waszych sercach taki sobie... wiosenny krokusik!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wreszcie...

poniedziałek, 28 marca 2011 0:46

 

... nadeszła Wiosna radosna!!! Niezmiennie, nieuchronnie i pięknie! Aż chce się żyć, aż chce się wstawać rano przy wtórze ptasiego świergotu (a wydzierają się, jak opętane, te ptaszęta wszelakiej maści i wielkości). Czasem zastanawiam się, skąd w takich niewielkich ciałkach bierze się tyle tonów i dźwięków. A wracając do Wiosny. Wyruszyłam dzisiaj, a właściwie to już wczoraj, bo północ niedawno minęła, nad jeziora. Tłumy nad brzegami, Wędkarze, rowerzyści, piechurzy z kijkami i bez kijków, kierowcy wózków dziecięcych i jedna taka aparatka z aparatem, czyli Wasza szalona globtrotuarka. Było pięknie, Słonecznik przygrzewał jakby chciał nadrobić zimowe lenistwo, w wodzie tańczyły iskierki świetlne oślepiając mnie i mój aparat, na całej tafli jeziora bujały sie na leciutkich falach całe stada ptaków. Łyski z białymi naroślami nad dziobami, kaczki i rybitwy, a daleko, przy drugim brzegu majestatycznie pływały sobie łabędzie. Wędrowałam tak  w ciszy nasłuchując ptasich treli, by zlokalizować i ewentualnie sfotografować jakiegoś ptaszka. Zatrzymywałam się tuż nad wodą, by mieć jak najciekawsze ujęcie. Udało mi się zrobić kilka fotografii, które uznałam za nawet niezłe. Znajdą się tutaj... dziś wieczorem, bo teraz chyba czas na sen. Krótszy, niestety, bo znowu mi w czasie pomieszali. A czytałam gdzieś, że argument "oszczędnościowy" jest jedną wielką bzdurą. Wprowadzono te zmiany czasu lata temu i tak to trwa do tej pory. Znów mi się wszystko pokręci, jakbym była mało pokręcona!  Ale to nie na moją biedną łepetynę, ktoś decyduje za mnie i nie pozostaje nic innego, jak tylko się z tym pogodzić. Chcąc nie chcąc. Na koniec dzisiejszej, krótkiej niestety, notki chcę się pochwalić. Nie wiem, czy pamiętacie, jak w ubiegłym roku marzyły mi się zdjęcia sarem i w końcu się to udało. Podobnie marzyłam o sfotografowaniu zająca. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, ale nasze, dawniej pospolite, szaraki są gatunkiem zanikającym. Do mojego miasta sprowadzono kilkanaście sztuk i co się okazało? Bardzo szybko część z nich została zagryziona przezs bezpańskie psy. Albo "pańskie" tyle, że wypuszczone samopas. A teraz, wracałam już znad jeziora, gdy kątem oka zaobserwowałam jakiś ruch  na wyschniętej łace. Wyciągnęłam aparat, który miałąm już spakowany, wyostrzyłam obraz i... ZAJĄC! Kicał sobie spokojnie wśród suchych badyli, a ponieważ wiatr wiał w moim kierunku, a ja stałam nieruchomo, więc się nie niepokoił. Powolutku zaczęłam przesuwać się w jego kierunku, za osłonę mając betonowy słup elektryczny.Udało się! Te zdjęcia też postaram się tu umieścić. Teraz czas na sen, pa, pa.

 

PS. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze. Odpowiem na wszystkie, bo dopiero dziś wszystkie przeczytałam, również  te dotyczące quadów i problemów z nimi związanych. Ustosunkuję się, bo niektóre są interesujące mimo, że się z nimi nie zgadzam. A podczas spaceru nie zauważyłam i nie usłyszalam ani jednego quada. I było pięknie, i słychać było ptaki i plusk wody o brzeg, i pachniało Wiosną, a nie spalinami. Czyż to nie piękne? Pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Obiecane...

poniedziałek, 21 marca 2011 18:49

 

... zdjęcia z piątkowego spotkania. Oczywiście, nie wszystkie, więcej umieściłam na facebooku, bo tutaj jednak w dalszym ciągu najbardziej zależy mi na słowach, a nie na obrazkach. Wbrew temu, o co mnie podejrzewają niektórzy, małego ducha, Tubywalcy. To był kiepski żart blogującej. Mam nadzieję, że choć w małej części przekażę Wam atmosferę i klimat tego spotkania. Miłego oglądania.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Udało się....

poniedziałek, 21 marca 2011 6:39

 

... wszystko, co zaplanowałam. Kolekcja wzbudziła aplauz i ogromne zainteresowanie. Ludzkość słuchała moich "dzwonkowych" wierszy i opowieści, zadawała pytania i... dzwoniła na potęgę. W zależności od oczekiwać udawała, że jedzie zaprzęgiem  podczas kuligu (to janczary), zamieniała się w owce na hali (to zbyrcoki nasze rodzime i alpejskie, albo dzwoniła na służbę... hmmmm, niektórym się zamarzyło! W mojej kronice przybyło pięknych wpisów, bo i zdjęcia zyskały uznanie i zachwyciły oglądających. Wiem, że 90% powodzenia to te..... kciuki zaciskane w Waszych łapkach, dziękuję! Zdjęcia będą, bo koleżanka robiła sporo ujęć swoim aparatem. Umieszczę je tu, gdy już je będę miała. To logiczne, bo przecież nie można zamieścić czegoś, czego się nie ma, nieprawdaż? Teraz biegne do pracy. Mam sporo innych tematów do opowiedzenia, ale jakoś mi się ostatnio czas skurczył i z niczym nie mogę zdążyć. Pewnie to ta Wiosna, której dzisiaj pierwszy dzień! I z tej opkazji mały bukiet kwiatów, które dostałam na wernisażu. Wiosennie więc i kolorowo, pa, pa. Ach, ale bym sobie poszła na wagary!!!

Niestety, nie mam już czasu czekać,. aż załaduje się zdjęcie, bardz\o długo to trwa.... wieczorkiem, dobrze? teraz spadam...

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  554 563  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 554563

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl