Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 888 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Kto...

niedziela, 10 kwietnia 2016 9:50

 

... ukradł góry??? Były i zniknęły! W deszczu i we mgle. A ja pojechałam w piątek, żeby zrobić wyjątkowe zdjęcia. Nawiasem mówiąc, zawsze wyruszam z takim nastawieniem. Tym razem się postaram i zrobię wyjątkowo piękne zdjęcia. Cóż, wieczna optymistka ze mnie. Tak było i tym razem. Pojadę, zastanę piękne światło o świcie, jeszcze piękniejsze o zachodzie. Ptaki będą wyjątkowo cierpliwe i pozwolą zrobić sobie niesamowite portrety. I bobry też wyjdą z żeremi specjalnie na wprost mojego stanowiska. I mgiełki będą, ale takie bajkowe, różowe, istny krem na torcie. I będzie pięknie bardzo. I co? Wszystko normalnie, na zasadzie "powiedz o czym marzysz, a my (nieważne - Los, bogowie czy inne fatum) ci to na pewno zepsujemy"! W piątek - lało nieustannie. Przemokłam do suchej nitki, Na szczęście w moim znajomym pensjonacie (znowu Willa Donia) było cieplutko, rodzinnie i przyjaźnie, chociaż znowu nie było czarnej herbaty tylko jakieś owocowe paproszki. A ja myślałam o tym, że na wszelki wypadek kupię herbatę i, oczywiście, zapomniałam. Ale to detal, najważniejsze, że kaloryfery były gorące i ciuchy schły w tempie ekspresowym. O świcie wstałam z mocnym postanowieniem, że niezależnie od pogody jednak wykorzystam ten wyjazd, i wyjdę nad Wisłę. Słowo się rzekło, więc... wyszłam. I tak lazłam w deszczu. Jedyny człowiek na planecie Ziemia. Drugiego takiego wariata nie było. Chodziłam nad rzeką. Ptaszki owszem, były. Tyle, że za ścianą deszczu. Zaledwie kilka zdjęć udało mi się zrobić. Kilka widoczków, trochę wody, bo poziom na Wiśle znacznie się podniósł. Na wiszącym moście, z którego miałam nadzieję dojrzeć bobry, spotkałam kilku sympatycznych wariatów. Okazało się, że organizowane są zawody wędkarskie. Trochę pogadaliśmy, życzyłam im, żeby mieli lepsze "branie" niż ja zdjęciowanie. Ponieważ czułam, jak wilgoć przenika prawie do moich starych kości, więc pożegnałam miłych wędkarzy i podreptałam do pensjonatu. Tam ciepły, ba, gorący prysznic, przebranie się w suche ciuchy, skonsumowanie wielkiego kawałka genialnego ciasta domowego wypieku i męska decyzja. Wracam do domu!

 

 

DSC01000.JPG

 

 

 

DSC01014.JPG

 

 

 

DSC01033.JPG

 

 

 

DSC01042.JPG

 

 

 

DSC01046.JPG

 

 

 

DSC01052.JPG

 

 

 

DSC01056.JPG

 

 

 

DSC01060.JPG

 

 

 

DSC01064.JPG

 

 

 

DSC01066.JPG

 

 

 

DSC01073.JPG

 

 

 

DSC00973.JPG

 

 

 

DSC00976.JPG

 

 

 

DSC00987.JPG

 

 

 

DSC01077.JPG

 

 

 

Wracałam busem do Katowic. Siadłam z przodu, bo z uwagi na mój pofyrtany błędnik lepiej się czuję, gdy mam widok na drogę. No, niestety, pan kierowca był z gatunku tych "kozaczących".  Jak na warunki na trasie, to jechał dość ryzykownie. Nie mówiąc już o tym, że w trakcie jazdy odczytywał sms-y, a później na nie... tak, tak! Odpisywał!!! Później dzwonił do kolegi. że "blondi" zgodziła się na wyjazd. I tak płynęła opowieść o tym planowanym wyjeździe, po czym pan kierowca znów odbierał sms-a (chyba od blondi), na którego przecież MUSIAŁ odpowiedzieć! Włosy jeżyły mi się na głowie. W końcu przesiadłam się na drugą stronę busa, żeby nie widzieć tego cyrku. Na moim miejscu usiadł mężczyzna, który nie dość, że się wkurzył, to jeszcze zwrócił uwagę panu kierowcy. Że albo prowadzi samochód z ludźmi, albo korzysta z telefonu. Ja nie miałam tyle odwagi. Niestety. Najważniejsze jednak, że w jednym kawałku dotarłam do Katowic, a stamtąd już tylko pół godzinki i... DOM, mój DOMEK. I nieważne, że za oknem taki sam deszcz, jak w górkach. Najważniejsze, że już byłam w domu! A koty też się ucieszyły!

 

 

Obiecałam zdjęcia, których nie umieściłam poprzednim razem. Będą później. Teraz wychodzę, bo trwa dąbrowski półmaraton. Mam ulubione miejsce, żeby zrobić kilka zdjęć biegaczom. Na szczęście, nie pada, chociaż jest dość zimno. Trzymajcie kciuki! Pa, pa!


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wiosna...

piątek, 08 kwietnia 2016 6:03

 

... rozszalała się na dobre!!! I jakoś się zrobiło tak bardziej! Bardziej pozytywnie, bardziej radośnie, weselej i optymistycznie. Przeszły mi minorowe nastroje, ale cicho sza, bo jeszcze licho usłyszy i zrobi jakiegoś psikusa. Póki co, jest pięknie! I nie mówię tu tylko o budzącej się, a właściwie już przebudzonej przyrodzie, ale i o mojej duszy. Zapomniała już o smętnych porankach, gdy nawet wstawać się nie chciało, bo i po co? Nawiasem mówiąc, chcieć się nie chciało, ale się musiało. A teraz... duszyczka moja świergoli jako to ptaszę niewinne. Radośnie i dźwięcznie. I w takim właśnie nastroju biegałam ostatnio po bezdrożach i nieużytkach. Tu napotkałam sarenkę, tam ziębę, a jeszcze gdzie indziej wróbelka. Zakolegowałam się z ciekawskim kosem,. które towarzyszył mi we mgle przez ponad pół godziny. Chyba się dziwił, co to stworzenie robi na takim pustkowiu. Bo przecież nie grzebało w suchych liściach i trawach w poszukiwaniu robali! Tu kucnęło, tam wlazło. Głupie jakieś! Tak łazić bez sensu we mgle! Za to teraz mogę się pochwalić plonem tego właśnie łażenia!

 

 

DSC00740.JPG

 

 

DSC00744.JPG

 

 

DSC00748.JPG

 

 

DSC00752.JPG

 

 

DSC00772.JPG

 

 

DSC00774.JPG

 

 

DSC00774.JPG

 

 

DSC00786.JPG

 

 

DSC00808.JPG

 

 

DSC00812.JPG

 

 

DSC00324.JPG

 

 

DSC00363.JPG

 

 

DSC00390.JPG

 

 

 

Z sarenką natomiast taka była historia, że już właściwie wracałam, szłam po nieczynnych torach i kompletnie się nie spodziewałam, że ją zobaczę. Wyszła z wysokich zarośli i... chyba obie miałyśmy zdziwione miny. Nie znam się zbytnio na fizjonomii sarenek, ale ja byłam bardzo zaskoczona. Najpierw zresztą dotarł do mnie ostry zapach zwierzęcia. Nie umiem go określić, ale jest charakterystyczny. Czułam go już wcześniej, podczas moich wędrówek, gdy natrafiałam na legowiska saren. Zdjęcia są takiej sobie jakości, bo nie miałam czasu na  ustawienia, a sarenka potruchtała za krzaki. Lepiej mi chyba wyszła jej tylna część niż przednia.

 

 

DSC00595.JPG

 

 

DSC00596.JPG

 

 

DSC00597.JPG

 

 

DSC00599.JPG

 

 

DSC00603.JPG

 

 

Z ziębą natomiast miałam śmieszne zdarzenie. Mijałam akurat zarośla suchych traw i jeżyn. Usłyszałam szelest. Zatrzymałam się... cisza. Zrobiłam kilka kroków - znów coś szeleści. w końcu wsadziłam głowę w krzaczory, a tam... kolorowy, śliczny ptaszek. Ukryty wśród gałęzi i kompletnie mnie ignorujący. Wlazłam w te krzaki i podążyłam za nim. "Przeciorał" mnie nieźle, a że jeżyny mają kolce, więc dłonie mam zdrapane do krwi! Nawet nie wiedziałam, jak się to cudo nazywa, bo jeszcze nigdy nie spotkałam takiego osobnika. Dopiero w domu sprawdziłam, że to samczyk zięby! Czyż nie jest śliczny?

 

 

 

DSC00549.JPG

 

 

DSC00550.JPG

 

 

DSC00551.JPG

 

 

DSC00552.JPG

 

 

DSC00553.JPG

 

 

DSC00559.JPG

 

 

DSC00560.JPG

 

 

DSC00561.JPG

 

 

 

Więcej zdjęć umieszczę następnym razem: jakieś kropelkowe, jakieś pajęczynowe i kwiatowe. Po weekendzie, bo wybieram się w górki. Tytułem "zajawki" tylko parę z ostatnio zrobionych.

 

 

 

DSC00042.JPG

 

 

 

DSC00081.JPG

 

 

 

DSC00129.JPG

 

 

 

DSC00245.JPG

 

 

 

DSC00647.JPG

 

 

 

DSC00671.JPG

 

 

 

DSC00794.JPG

 

 

 

DSC00833.JPG

 

 

 

DSC00919.JPG

 

 

 

DSC00951.JPG

 

 

 

A już tak na zakończenie, nie mogłam się powstrzymać przed umieszczeniem zdjęć wyjątkowego zjawiska. Słońce poboczne czyli parhelion, inaczej Słońce pozorne. Udało mi się zaobserwować to kilka dni temu o poranku. Niezmiennie mnie zachwyca, niezmiennie mnie fascynuje. Voilà!

 

 

 

DSC00942.JPG

 

 

DSC00941.JPG

 

 

DSC00949.JPG

 

 

I z tymi obrazkami zostawiam Was na chwilę, Tubywalcy Najmilsi, pa, pa. Trzymajcie kciuki, żeby nie nastąpiło załamanie pogody, bo wtedy nici ze zdjęć! Pa, pa!

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  557 729  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 557729

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości