Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 466 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Jestem...

sobota, 13 maja 2017 2:28

 

... znowu, chociaż być może tylko na chwilę. Wykorzystuję czas, ten krótki moment, gdy mój komputer zlitował się i wreszcie nawiązaliśmy współpracę. Jest głęboka noc, za oknem ciemność i cisza, koty śpią, a ja nie, co zresztą jest logiczne, skoro piszę te słowa. Ostatni czas był mało efektowny i efektywny. Pomijając kolejną wystawę moich fotografii w "Helikonie" połączoną z krótką prezentacją kilku wierszy (tych starszych, jak i kilku nowych), tak właściwie niewiele się działo. Jakieś krótkie wypady w teren o świcie, jakieś spotkania z sarenkami, które sprawiają mi niezmiennie masę radości, remont mieszkania (niekończący się właściwie, bo zakończywszy jedno pomieszczenie zabieram się za następne, by później znów powrócić do tego pierwszego), malowanie mebli i inne,, pozornie nieważne sprawy, które jednak stanowią o moim tu i teraz. Zagłuszam nimi swój niepokój, problemy, których nie da się zostawić za drzwiami, a z którymi nie za bardzo sobie radzę. Czasem mam ochotę odciąć się od  świata, niestety, świat ma na ten temat inne zdanie nić ja! Są momenty, gdy przytłacza mnie codzienność, od której w żaden sposób nie da się uciec. No cóż, blog nie jest miejscem na jakieś osobiste zwierzenia, tym bardziej,  że tak to sobie kiedyś obiecałam, prywatność jest święta. Czasem można przemycić, bo nie da się inaczej, jakieś zwierzenia, jakieś niepokoje, ale sama narzuciłam sobie granice, których nie chcę przekraczać.

 

Ostatnio, w ramach porządkowania świata wokół siebie sięgnęłam do starej korespondencji. Przeczytałam listy z Paryża... jakie to dziwne, a równocześnie wzruszające, czytać listy sprzed lat, odnajdywać tamte emocje, tamte uczucia... Czytałam je tak po kolei nim je potargałam na drobne skrawki. Cóż, są granice prywatności, których nie pozwoliłabym nikomu przekroczyć, a tak mogłoby być, gdyby ktoś, choćby najbliższa mi osoba miał przeglądać kiedyś moje osobiste dokumenty, papiery, pamiątki. Najważniejsze, że tamte emocje, tamta ja, tamten on, to wszystko pozostało w wierszach sprzed lat. Więc nie całkiem uległo zagładzie... to słodko-gorzkie doznanie. Wiem, że przeczytasz te słowa, gdzieś, na dnie mojego serca, masz swój maleńki skrawek... to było do rymu do... :)

 

 

A wracając do tu i teraz. Wiosna nas nie rozpieszcza, pogody szaleją, nad głowami ścierają się fronty, ciśnienie skacze. biomet średnio korzystny. Na szczęście, odpuściły ostatnio moje bóle i infekcje, a jeśli nawet coś łupnie, to znak, że... żyję! Jak w tym dowcipie, skoro budzisz się rano i nic nie boli, znaczy, że już nie żyjesz. Ha ha ha!!! Wiem, to raczej średnio śmieszne, niemniej prawdziwe, jak jasny gwint! Ostatnie weekendy nie były niestety ani pogodne, ani ciepłe. Nie wychodziłam więc na moje "polowania". Mam za to sporo zaległości, jeszcze kwietniowych, które teraz chciałabym Wam pokazać, Najmilsi Tubywalcy. W wędrówkach moich po bezdrożach ponownie spotkałam sarenki. W różnych grupach i różnych konfiguracjach. Same kociołki, mama z dwojgiem młodych, które z reguły kryją się gdzieś w wysokich trawach, a na żer wychodzą z mamą. Są przesłodkie. Są również zdjęcia jezior, bo jakżeby inaczej, i kolonii mew na Pogorii II. Nie macie pojęcia, jaki tam panuje hałas! Człowiek własnych myśli nie słyszy! Cóż poza tym? Tradycyjnie, poranne mgły i wschody Słońca czyli... moje nastroje :)

 

 

DSC02093.JPG

 

 

DSC02107.JPG

 

 

DSC02110.JPG

 

 

DSC02112.JPG

 

 

DSC02128.JPG

 

 

DSC02141.JPG

 

 

DSC02146.JPG

 

 

DSC02154.JPG

 

 

DSC07226.JPG

 

 

DSC07233.JPG

 

 

DSC07234.JPG

 

 

DSC07246.JPG

 

 

DSC07520.JPG

 

 

DSC07559.JPG

 

 

DSC07685.JPG

 

 

DSC07688.JPG

 

 

DSC07691.JPG

 

 

DSC07693.JPG

 

 

DSC07697.JPG

 

 

DSC07700.JPG

 

 

DSC07703.JPG

 

 

DSC07753.JPG

 

 Zamieszanie w kolonii mew wynika z walki o najlepsze miejsca na założenie gniazda. Najstarsze i najbardziej doświadczone ptaki gniazdują wewnątrz kolonii, młode zajmują mniej bezpieczne miejsca, na obrzeżach. Stąd przeganianie się wzajemne i ciągłe ataki na upatrzone pozycje. Tp fascynujące, chociaż ogłuszające widowisko :)

 

 

Teraz jednak to, co sprawia mi najwięcej radości, i za każdym razem jest źródłem niesamowitych doznań. Czyli moje bliskie i nieco dalsze spotkania z sarnami. Może na początek sarnia mama (inaczej koza albo siuta) z bliźniętami - małą kózką i koziołkiem. Najpierw sfotografowałam maluchy ukrywające się w czosnku niedźwiedzim, później samą mamę, aż wreszcie całą rodzinkę. To tak się fajnie opowiada, zupełnie, jakby to trwało kilka minut. Prostuję, to trwało prawie dwie godziny,  A efekt? Oceńcie sami :)

 

 

DSC08002.JPG

 

 

DSC08362.JPG

 

 

DSC08926.JPG

 

 

DSC08951.JPG

 

 

DSC08964.JPG

 

 

DSC08960.JPG

 

 

DSC08962.JPG

 

 

DSC08965.JPG

 

 

DSC09053.JPG

 

 

DSC09054.JPG

 

 

DSC09060.JPG

 

 

DSC09068.JPG

 

 

DSC09079.JPG

 

 A na zakończenie kilka zdjęć saren w porannym Słońcu. Zabawne, według wszelkich podręczników i tak zwanych kanonów fotografii, nie powinno się fotografować pod Słońce. Co zrobię, jeśli ja tak lubię? A czemu nie?

 

 

DSC07339.JPG

 

 

DSC07343.JPG

 

 

DSC07346.JPG

 

 

DSC07347.JPG

 

 

DSC07349.JPG

 

 

DSC07350.JPG

 

 

DSC07351.JPG

 

 

DSC07353.JPG

 

 

DSC07355.JPG

 

 

DSC07390.JPG

 

 Wracając jeszcze na moment do sarny z młodymi. Te akurat urodziły się w ubiegłym roku. Tegoroczne maluchy urodzą się na przełomie maja i czerwca. Jeśli kiedykolwiek natkniecie się na młode ukryte gdzieś w trawie, nie podchodźcie do nich, a już w żadnym wypadku nie dotykajcie ich. Młode nie mają zapachu, żeby nie przyciągać drapieżników. Matka pozostaje w pobliżu, ale podchodzi do nich jedynie na czas karmienia. Pozostawienie w pobliżu młodych naszego zapachu jest dla nich śmiertelnie niebezpieczne! One nie są porzucone przez matkę i nie oczekują naszej pomocy! Podobnie jest z potomstwem innych dzikich zwierząt. Natura tak akurat to skonstruowała. Nasza ingerencja może przynieść jedynie szkody. I tym apelem, niepotrzebnym zresztą, bo ufam w Waszą mądrość, Najmilsi Tubywalcy, kończę dzisiejszy wpis. Do zobaczenia i pa, pa!

 

 

PS. W ramach wiosennej głupawki "popełniłam" ostatnio kilka limeryków. Jakoś tak "mię wzięło". Chcecie? To poczytajcie :)

 

 

Na Rynku w Krakowie

rozmawiali dwaj panowie

Jeden był za PiS-em, drugi za PO

więc kiepsko im to szło

i dali sobie  po głowie

 

 

 

Pewna pani z Buska

kochała Donalda Tuska

jakby mało było tego

kochała też Kaczyńskiego

ale ona była Zuluska (Ruska, Etruska, Hinduska...itd... itp)

 

 

I tym sympatycznym skądinąd akcentem, dobrej nocy :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 27 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  554 575  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 554575

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl