Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 888 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Lenistwo....

niedziela, 30 czerwca 2013 22:49

 

... czyli jeden z grzechów głównych, który spowodował moje ostatnie milczenie. Jakoś dziwnie nie umiałam się zmobilizować, aby napisać chociaż kilka słów. Po prawdzie, to i nie za bardzo miałam o czym pisać. Bo ile można pisać o... pogodzie? O moim zmęczeniu - ciągłym i wkurzającym?  O powtarzalności kolejnych dni? O upływie czasu - nieuchronnym i ostatecznym? O marzeniach - wciąż żywych i wciąż niespełnionych? O kotach? No, tu już się zagalopowałam, bo przecież o kotach można pisać bez końca! To tyle, tytułem wstępu. Rozwinięcia i zakończenia też....  Żartuję,  coś jeszcze napiszę. Może o... ogórkach małosolnych, na które teraz akurat jest sezon. A ponieważ uwielbiam ich smak, więc w kuchni stoi wielki słój pełen małych, zgrabnych ogóreczków, które niestety nie mają szans, żeby dojrzeć, bo zjadam je jeszcze zielonkawe... takie na wpół surowe, na wpół zakiszone. Nie wiem, jak Wy, Szanowni Tubywalcy, ale ja, oprócz powszechnie znanych dodatków, takich jak chrzan, koper i czosnek dodaję jeszcze liście czarnej porzeczki (smarodziny, jak nazywała ją Moja Babunia Oleńka) i liście wiśni. Są wtedy twarde i chrupiące. Takie, jakie pamiętam z dzieciństwa. No i nie tuczą... a skoro już wywołałam ten temat... Trochę przytyłam w ostatnim czasie. Trzymiesięczne siedzenie w domu, zmiana trybu życia, leki, a przede wszystkim brak ruchu ( bo  przecież spacery, to za mało w porównaniu z moimi wcześniejszymi, wielokilometrowymi wyprawami) spowodowały, że przybyło mi parę kilogramów. Niedużo, jeszcze nie jest tragicznie, ale muszę się wziąć za siebie. A teraz najciekawsze, ostatnio ktoś powiedział mi, że jestem... gruba jak bambaryła! Rany Julek... opadła mi szczęka, nie mówiąc o rękach i mojej samoocenie. Zgadnijcie, Moi Mili, co odpowiedziałam tej hmmm... życzliwej osobie? Że lepiej być grubą i żywą niż szczupłą w trumnie!!! A tak na marginesie... w dalszym ciągu noszę rozmiar 38!!! Boże, chroń mnie przed życzliwymi "przyjaciółmi"!

 

I tym, rozsądnym w gruncie rzeczy, akcentem, pa, pa.

 

A żeby tradycji stało się zadość, zostawiam kilka zdjęć. Tęczę na szczęście i dzisiejsze efekty wyprawy na pobliskie łąki... akurat pojawiło się Słońce, więc wykorzystałam dobre światło.

 

 

DSC00466.JPG

 

 

 DSC03500.JPG

 

 

DSC03520.JPG

 

 

DSC03585.JPG

 

 

DSC03603.JPG

 

 

DSC03606.JPG

 

 

DSC03620.JPG

 

 

DSC03624.JPG

 

 

DSC03631.JPG

 

 

DSC03659.JPG

 

Czyż nie jest piękny?  A te oczy... teraz już pa, pa :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Nietolerancja...

czwartek, 13 czerwca 2013 22:01

 

... ciekawe, że znaczenie tego słowa może mieć tak wiele odcieni. Ja chcę opowiedzieć dzisiaj o nietolerancji demonstrowanej w zwykłych, codziennych zdarzeniach. W ostatni weekend odbywały się Dni Dąbrowy Górniczej. W Parku Hallera kolorowy tłum snuł sie leniwie między straganami, dzieciaki z otwartymi buziami chłonęły barwy i dźwięki, baloniki, karuzele i cukrowa wata, staruszkowie okupowali ławeczki, tatusiowie na galowo i mamusie w odświętnych sukienkach... czyli wszystko to, czego oczekuje się po takim ludystycznym festynie. Chodziłam sobie powolutku między ludźmi, troszkę fotografowałam, ale tak spokojnie, na luzie. Akurat chmury gdzieś odfrunęły i zrobiło się całkiem ciepło, że nie powiem upalnie. Na dużej scenie grał jakiś amatorski zespół. Nie powiem, całkiem nieźle, więc zatrzymałam sie na moment, żeby posłuchać i może zrobić kilka zdjęć. Jeszcze nie było tłumów, dopiero wieczorem miał się tutaj odbyć koncert zespołu Kult. Teraz muzyków słuchało może czterdzieści, może pięćdziesiąt osób. Nagle wśród słuchaczy pojawił się ten człowiek. Wyglądał troszkę jak podstarzały hippis ubrany w dżinsowe wdzianko, z plecakiem na plecach i rozwianymi siwymi włosami. Stanął na wprost sceny i zaczął słuchać... a słuchał aktywnie. Widać było, że muzyka dociera do niego, że nie może się powstrzymać, by na nią nie reagować. Słuchał całym sobą, jego kończyny wykonywały przedziwne ruchy... ręce i nogi żyły własnym zyciem, a jednak był w tym jakiś wdzięk i jakiś rytm... Był niezwykły i jakże prawdziwy w swoim własnym świecie. Nikt go nie wytykał palcami, czasem ktoś się uśmiechnął, ale bardziej do niego niż z niego. Tak było do momentu, gdy tuż obok mnie zmaterializowała sie grupka sześciu chłopaków... wiek tak na oko około siedemnastki, szpan i pewność siebie. No i chłopaki wzięli sobie tego człowieka na cel. Zaczęli sobie go pokazywać palcami, głośno komentować jego taniec rechocząc przy tym złośliwie. Ich komentarze stawały się z każdą minutą bardziej zjadliwe... nakręcali się wzajemnie. Było to obrzydliwe. W końcu nie wytrzymałam i skinęłam na jednego z nich. Podszedł do mnie, a ja z uśmiechem rzuciłam „Zero tolerancji, prawda?” Patrzyłam prosto w jego oczy, w których bezczelną butę nagle zastąpił błysk... zrozumienia? Zawstydzenia? Nie wiem, w każdym razie podziałało. Podszedł do kolegów, coś im powiedział, wszyscy popatrzyli na mnie, na moją zdegustowaną minę i... nagle się uspokoili. Już nie komentowali zachowania tamtego człowieka.  Zajęli się bardziej... dziewczynami, czyli tym, czym chłopcy w każdym wieku powinni się przede wszystkim zajmować. Postałam jeszcze jakiś czas, potupałam sobie lewą nogą do rytmu i poszłam do domu z dziwnym poczuciem, że może czegoś kogoś nauczyłam.  Bo nietolerancja jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, bo prowadzi do konfliktów i wyalienowania tych, którzy są „inni”. Lecz co to znaczy „być innym”... jakimi kryteriami należałoby się tu posługiwać? Przecież każdy z nas jest inny niż wszyscy, prawda? I tu zaczynamy zagłębiać się w ogromny obszar pojęć takich jak tolerancja i jej brak. Gdzie są, i czy są jakieś granice tolerancji? Gdyby tamten człowiek zachowaniem swym zagrażał innym ludziom, gdyby ich zaczepiał bądź obrażał, gdyby naruszał ich przestrzeń, wówczas nie należałoby tego tolerować. Ale nikomu nie robił krzywdy, chciał sobie tylko potańczyć, skąd więc taka nietolerancja u młodych ludzi, od których oczekiwałabym raczej otwartych umysłów i akceptacji innych ludzi. A tu znów otwiera się kolejny temat, jakim jest wychowanie, czy może raczej brak wychowania młodzieży. Kiedyś, dawno temu, gdy ja byłam jeszcze małolatą, a pamiętam dobrze siebie z tamtego okresu, młodzież miała jasno zakreślone granice postępowania i zachowania. Nieprzekraczalne. Uczono nas szacunku dla starszych, dla nauczycieli, dla autorytetów. Czy się buntowaliśmy? Oczywiście. Ale ten bunt nie burzył świata, nie zmieniał się w zarzewie konfliktów. Teraz mamy prawa ucznia, prawa dziecka... a gdzie prawa nauczycieli czy rodziców? Czasami mam wrażenie, że dorośli boją się dzieci, boją się ukarać, żeby nie być posądzonym o krzywdzenie dziecka, boją się zwrócić uwagę, bo przecież wolność dziecka jest sprawą nadrzędną. Może dlatego młodzież jest teraz hodowana, a nie wychowywana. Temat-rzeka...

 

DSC09126.JPG

 

 

 

DSC09123.JPG

 

 

DSC09114.JPG

 

 

Na dzisiaj koniec, jeszcze chwila dla prognozy pogody. Na południu bez zmian. Jak nie pada to leje, a jak nie leje yo dżdży. Zimno, mokro i ponuro. Brakuje mi światła, dlatego teraz zostawię Wam troszkę kolorów. I tym, pełnym nadziei na poprawę aury akcentem, pa, pa.

 

 

Ten wpis powstał już jakiś czas temu, ale, jak napisałam w komentarzu, miałam problemy techniczne, z którymi kompletnie nie mogłam sobie poradzić. Teraz tez muszę na nowo uczyć się, jak wstawiać zdjęcia i teksty... najważniejsze jednak, że już mogę korzystać z tej strony. Jeśli słyszeliście ostatnio jakiś huk, Najmilsi Tubywalcy, to było wówczas,  gdy kamień spadł mi z serca. Tyle się działo, tyle zdjęć zrobiłam, niestety, nie da się  umieścić wszystkiego.  Może jeszcze kiedyś....

 

Teraz tylko pokazać Wam kilka obrazków wczorajszego zachodzącego Słońca. Specjalnie wybrałam się na dziesiąte piętro jednego z wieżowców i... chyba się udało? Było pięknie, zrobiłam całą serię zdjęć, z których kilka tutaj umieszczę.

 

 

DSC09828.JPG

 

 

 

 DSC09927.JPG

 

 

DSC09944.JPG

 

 

DSC09955.JPG

 

 

DSC09966.JPG

 

 

DSC09970.JPG

 

 

Wracałam, gdy już Słońce zaszło. W pewnym momencie wysoko na niebie zobaczyłam dziwny obiekt... nie był to samolot, ślad jaki zostawiał na niebie był zupełnie inny niż to, co do tej pory widziałam... jakiś obiekt kosmiczny? być może... co najdziwniejsze, poruszał się dosyć wolno, nie jak spadający kosmiczny okruch, który błyskawicznie znika nim zdąży się pomyśleć życzenie. Jeśli to był meteoryt to musiał być znacznej wielkości. Powiem szczerze, że nie mam pojęcia, jak mam to zinterpretować. Może któryś z Tubywalców coś mi podpowie? Teraz już kończę... jeszcze mam małe problemy z dodawaniem zdjęć, co pewnie ucieszy niejednego PT Czytelnika, bo miało być więcej zdjęć. Pa, pa.

 

 

DSC09993.JPG

 

 

DSC09994.JPG

 

 

DSC09995.JPG

 

 

DSC09996.JPG


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wreszcie....

środa, 12 czerwca 2013 15:24

... udało się odzyskać moją stronę... właściwy wpis będzie później... teraz pozdrawiam i znikam do wieczora... pa, pa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  557 740  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 557740

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości