Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 074 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Na niebie...

poniedziałek, 15 czerwca 2015 4:25

 

 

... szaleje burza.  Mrok przecinają błyskawice.  Huk piorunów przeszywa nocne powietrze. Niezwykły spektakl, popis potęgi przyrody.  Stoję na balkonie i patrzę na horyzont, który co kilka minut, a później jeszcze częściej rozjaśnia się widmowym światłem.  Z mroku wyłaniają się sylwetki domów, jak w błysku flesza. Niezwykły widok.  Burza przesuwa się po zachodnim niebie. Jeszcze nie pada. Powietrze jest aż gęste, jest duszno... czekam na  deszcz.  Wracam do mieszkania. Jest zbyt duszno, żebym mogła usnąć.  Wreszcie o parapet zaczynają uderzać gwałtownie pierwsze krople ulewy. To przypomina dźwięk werbli... drażniący i pełen niepokoju. Dźwięk osiąga  crescendo aż do granicy wytrzymałości.  Nakłada się na niego odgłos piorunów niczym brzmienie wielkich bębnów... Muzyka burzy, muzyka nocy.  Wreszcie, nad ranem wszystko cichnie. Burza odchodzi gdzieś dalej, od czasu do czasu wydając coraz słabsze pomruki...  Zrobiło się chłodniej, teraz mogłabym zasnąć, ale... tak właściwie, to chyba już się nie opłaca kłaść.  Dochodzi czwarta. Niebo jaśnieje na wschodzie, czerń przechodzi w kobalt zmieszany z szarością. Nadchodzi świt. Nowy dzień.

 

 

 

DSC08662.JPG

 

 

 

DSC08670.JPG

 

 

 

DSC08675.JPG

 

 

 

DSC08689.JPG

 

 

Burza ucichła, powietrze stało się rześkie i chłodne. Wreszcie. Po ostatnich dniach upalnych i dusznych to jak ożywczy powiew świeżości. Weekend był piękny. W sobotę, jak to zwykle ja, wybrałam się o poranku nad sosnowiecki  staw, żeby sfotografować lilie wodne. Uwielbiam te rośliny. Ich ogromne okrągłe liście przypominają talerze unoszące się na wodzie.  Wielkie podłużne bulwy zamkniętych kwiatów otwierają się na powitanie Słońca i prezentują światu przepiękne pastelowe kolory. Jest tutaj i krem, i złoto, i róż, i perłowa biel.  Zdejmuję buty i wchodzę ostrożnie do wody. To nieprzyjazna woda, na dnie spoczywa gruz, kawałki betonu, zbrojeń i śmieci.  Stąpam powoli, ostrożnie macając palcami stóp dno.  Wolę zbytnio się nie zastanawiać, co taj jest na dnie.  Uważam tylko, żeby się nie poślizgnąć, bo kąpiel w tym bajorze nie byłaby zbyt przyjemna.  Docieram najbliżej jak się da do wielkich liści. Łyski i kurki wodne patrzą na mnie oburzone, ale w końcu odpływają na środek jeziorka.  Siedzący na brzegu wędkarze również na mnie patrzą, ale bardziej ze zdziwieniem. No cóż, nie sądzę, żeby przede mną ktoś właził do tej wody.  Pochylam się nad taflą wody,  kwiaty otwierają się do Słońca, krople na ich płatkach skrzą się niczym kryształki,  światło załamuje się na falach niczym słoneczne zajączki.  Mrużę oczy przed wszechobecnym blaskiem.

 

 

 

DSC02211.JPG

 

 

 

DSC02213.JPG

 

 

 

DSC02238.JPG

 

 

 

DSC02265.JPG

 

 

 

DSC02295.JPG

 

 

 

DSC02333.JPG

 

 

 

DSC02337.JPG

 

 

 

DSC02366.JPG

 

 

 

DSC02368.JPG

 

 

 

DSC02372.JPG

 

 

 

DSC02436.JPG

 

 

 

Wychodzę na brzeg. Jest gorąco, po czole spływają mi słone krople, Siadam na trawie w cieniu przyjaznej wierzby. Opieram się plecami o chropowaty pień i odpoczywam. Nieopodal mnie, na powierzchni stawu uwijają się rodziny łysek, kaczek i wodnych kurek. Przyglądam się, jak dorosłe ptaki nurkują i wydobywają na powierzchnię jakieś zielone pędy, które młode ptaszki konsumują z apetytem. Ciekawe, że młode są w różnym wieku. Jedne, już podrośnięte zaczynają przypominać swoich rodziców, młodsze są śmiesznie upierzone i mają nastroszone piórka. Wszystkie natomiast są niezwykle żarłoczne i hałaśliwe.

 

 

 

DSC02080.JPG

 

 

 

DSC02098.JPG

 

 

 

DSC02106.JPG

 

 

 

DSC02122.JPG

 

 

 

DSC02147.JPG

 

 

 

DSC02149.JPG

 

 

 

DSC02177.JPG

 

 

 

DSC02203.JPG

 

 

 

DSC02206.JPG

 

 

 

Siedzę w zielonym cieniu, Słońce z każdą minutą wznosi się wyżej. Najchętniej zostałabym tutaj dłużej, ale wiem, że czeka mnie jeszcze spacer na przystanek autobusowy i podróż do domu. Wolę ruszyć już teraz, zanim zrobi się nieznośnie upalnie. Nie chce mi się wstawać z miękkiej trawy. Niestety, czuję, jak wilgoć przenika przez moje spodnie. Czas wstawać, Czy ktoś mnie stąd podźwignie?

 

 

 

DSC08609.JPG

 

 

 

DSC08610.JPG

 

 

 

DSC08612.JPG

 

 

 

No cóż, zbieram klamoty i ruszam. Zanurzam się w wysokie trawy, wśród których płomiennie kwitną maki. Niezwykły widok. Brodzę między czerwonymi płatkami kołyszącymi się na wiotkich łodygach. Pachnie gorącą ziemią i suchymi trawami. Najchętniej położyłabym się i patrzyła w bezkresne niebo, aż w końcu bym zasnęła. Och, wiem, że to niemożliwe. Nie w tym upale. Wracam na przystanek. Czas do domu. Czas na schronienie się przed skwarem.

 

 

 

DSC01979.JPG

 

 

 

DSC01984.JPG

 

 

 

DSC01985.JPG

 

 

 

DSC01990.JPG

 

 

 

DSC01994.JPG

 

 

 

I to by było na tyle, ale nim zakończę chciałabym pokazać Wam jeszcze jedno, Najmilsi Tubywalcy. Otóż, przed moją Firmą rosną gęste iglaki, kosodrzewiny i świerki. I w tych właśnie gęstwinach żyją sobie... zające. Nocą na monitorach ochrona widzi młode zajączki z matką hasające sobie beztrosko. Ja natomiast napotkałam takiego oto przystojnego samczyka. Miejskie zwierzątko.

 

 

 

DSC08552.JPG

 

 

 

DSC08557.JPG

 

 

 

DSC08560.JPG


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Złota...

poniedziałek, 08 czerwca 2015 6:30

 

 

... godzina to coś, co dla fotografki takiej jak ja ma wymiar wręcz kosmiczny. To coś, na co się czeka z niepokojem i podnieceniem. I budzi się człowiek przed czwartą rano, i biegnie do okna, żeby sprawdzić stan zachmurzenia... i jest radość ogromna, gdy widzi się czyste niebo zapowiadające piękny wschód Słońca.  I zarzuca się na ramię (prawe) pasek od koszmarnie ciężkiej torby ze sprzętem. I wychodzi się w ciepły przedświt. A później maszeruje się dziarsko, aczkolwiek dość powoli na „z góry upatrzoną pozycję” myśląc po drodze... będzie mgiełka czy może jej nie będzie? Wokół cisza i bezludne miasto. Zupełnie inne wrażenia. Wszyscy jeszcze śpią tylko ptaki witają jeszcze niewidoczne nad horyzontem Słońce. A później, niebo na wschodzie różowieje z każdą minutą bardziej. Kolor staje się intensywniejszy, zmienia się  w pomarańczowy, i już widać rąbek naszej Gwiazdy.  Wreszcie docieram nad wodę. Tam, gdzie wierzby moczą swoje warkocze w ciemnej toni. Mgła unosi się pasmami, tańczy w delikatnym wietrze. Jeszcze minuta, jeszcze dwie i... jest! Słoneczne promienie przedzierają się przez trzciny, przez wierzbowe witki, załamują się i tańczą wśród kłaczków mgły. Wokół cisza... tylko nagle, gdzieś znad trzcin unosi się chmara szpaków i z wrzaskiem odlatuje nad łąki... czas na śniadanie. Idę powoli, krążę wokół wierzb, żeby uchwycić najpiękniejszy obraz.  Czasem jest tak, że to, co widzę własnymi oczami i to, co rejestruję obiektywem nie jest tym samym. Robienie zdjęć pod światło nie należy do najprostszych.  Często na zdjęciach wychodzą czerwone rozbłyski, jakieś świetlne flary. Wówczas wystarczy przesunąć się o pół kroku o „schować” Słońce za drzewem, żeby nie świeciło bezpośrednio w obiektyw. Efekt nigdy nie jest tak dobry, jakiego bym oczekiwała. No cóż, staram się...

 

 

 

DSC07965.JPG

 

 

 

DSC07969.JPG

 

 

 

DSC07985.JPG

 

 

 

DSC08004.JPG

 

 

 

DSC08006.JPG

 

 

 

DSC08014.JPG

 

 

 

DSC08022.JPG

 

 

 

DSC08024.JPG

 

 

 

DSC08026.JPG

 

 

 

DSC08027.JPG

 

 

 

DSC08042.JPG

 

 

 

DSC08052.JPG

 

 

 

DSC08069.JPG

 

 

 

DSC08085.JPG

 

 

 

DSC08088.JPG

 

 

 

DSC08101.JPG

 

 

 

DSC08111.JPG

 

 

A później wędruję dalej, po doskonale znanych ścieżkach. I jest tak pięknie. I cicho. I biegacze, i rowerzyści jeszcze śpią... Piąta, może szósta rano. Na źdźbłach trawy senne motyle i ważki kołyszą się w delikatnych powiewach wiatru. Wystawiają do światła skrzydełka i odwłoczki, suszą swoje czułki obsypane kroplami rosy.  Wychodzę na rozległą łąkę i nagle... staję oko w oko z młodym koziołkiem sarny.  Jest jeszcze młodziutki i chyba ciekawski, bo nie ucieka natychmiast jakby to zrobiły starsze osobniki. A jestem naprawdę blisko. Przesuwam się powolutku, wręcz milimetr po milimetrze, żeby znaleźć jak najlepsze ujęcie, bo koziołek stoi w wysokich trawach, które zasłaniają mi jego widok. Za każdym razem, gdy patrzy na mnie zamieram w bezruchu. I tak to trwa do momentu, gdy koziołka coś niepokoi i wielkimi susami oddala się w gęstwinę krzaków. A ja wreszcie mogę nabrać powietrza w płuca...

 

 

 

DSC01136.JPG

 

 

 

DSC01138.JPG

 

 

 

DSC01140.JPG

 

 

 

DSC01141.JPG

 

 

 

DSC01148.JPG

 

 

 

DSC01150.JPG

 

 

 

DSC01151.JPG

 

 

 

Idę dalej, wzdłuż rzeczki gdy nagle, gdzieś daleko, w perspektywie widzę kłębiącą się mgłę, w której pływa sobie kaczka... widok bajkowy, nierealny wręcz... Muszę wam to pokazać!

 

 

 

DSC01178.JPG

 

 

 

DSC01180.JPG

 

 

 

DSC01182.JPG

 

 

 

DSC01183.JPG

 

 

Inny dzień, inne miejsce...  godzina mniej więcej podobna... koło czwartej rano.  Brodzę w wysokich trawach czekając na świt. Trawy są mokre i srebrzyste.  Kołyszą się w podmuchach wiaterku, a wraz z nimi kołyszą się brązowe i nagie ślimaki. Muszę je strząsać z kurtki, z torby i ze spodni...  Gołe ślimaki nie należą do moich ulubionych stworzeń. Za to mgły poranne są tym, co kocham najbardziej.  Nagle zza krzaków wypadają dwa wielkie psy i pędzą w moim kierunku. Za  nimi drepcze stara kobieta. „Proszę zawołać psy” – krzyczę do niej nie ruszając się z miejsca. Kobieta ma na plecach wielką stertę chrustu w kolorowej płachcie.  Pamiętacie Panią Mariannę, która kiedyś tak pięknie mi śpiewała o ułanie i dzieweczce?  To właśnie ona.  Przywołuje psy i odchodzą razem ścieżką, a ja czekam na Słońce. Wreszcie jest. Najpierw zapowiedź jego nadejścia, złota aureola z każdą chwilą jaśniejsza, pierwsze promienie przedzierające się przez drzewa i mgły, aż... jestem cała w blasku, promienieję razem z trawami, liśćmi i ślimakami... To tak nieprawdopodobne uczucie, uniesienie graniczące z euforią... czysta, świetlista Magia!

 

 

 

DSC08321.JPG

 

 

 

DSC08330.JPG

 

 

 

DSC08333.JPG

 

 

 

DSC08335.JPG

 

 

 

DSC08341.JPG

 

 

 

DSC08345.JPG

 

 

 

DSC08350.JPG

 

 

 

DSC08354.JPG

 

 

 

DSC08372.JPG

 

 

 

DSC08378.JPG

 

 

 

DSC08393.JPG

 

 

 

DSC08424.JPG

 

 

 

DSC08454.JPG

 

 

 

DSC08491.JPG

 

 

 

DSC08497.JPG

 

 

 

DSC08503.JPG

 

 

 

DSC08506.JPG

 

 

 

Pogoria III czyli Trójka. Jedno z czterech dąbrowskich jezior. I chyba najczęściej przeze mnie fotografowane. Powodów jest kilka. Jednym jest to, że z domu mam do niego tylko pół godziny spacerkiem. A kolejnym, że jest przejrzyste, spokojne, jasne i o świcie... puste. Łodzie jeszcze śpią, ptaki zaczynają krążyć nad wodą, a tłumy ludzi jeszcze nie nadciągnęły nad jezioro. Pachnie wodą, mokrym piaskiem, a nie smażoną kiełbasą i karczkiem z grilla. Nie bez znaczenia jest fakt, że... komary również jeszcze śpią! Gdzieniegdzie, w małych zatoczkach stoją bez ruchu wędkarze. Na szczęście... nie krzyczą! Pozdrawiamy się, wymieniamy kilka uwag na temat "brania" i idę swoją drogą, podczas, gdy oni znów całą swą uwagę skupiają na żyłce, spławiku i... zaklinaniu ryb, żeby nie były głupie, i wzięły w końcu tę przynętę. Powodzenia!

 

 

 

DSC07507.JPG

 

 

 

DSC07514.JPG

 

 

 

DSC07522.JPG

 

 

 

DSC07528.JPG

 

 

 

DSC07539.JPG

 

 

 

DSC07541.JPG

 

 

 

DSC07551.JPG

 

 

 

DSC07567.JPG

 

 

 

DSC07579.JPG

 

 

 

DSC07593.JPG

 

 

 

DSC07599.JPG

 

 

 

DSC07637.JPG

 

 

 

DSC07644.JPG

 

 

Żeby nie było tak jednostronnie... złota godzina ma miejsce również na zakończenie dnia, tuż przed zachodem Słońca. A wtedy najlepiej znaleźć się na dziesiątym piętrze i stamtąd patrzeć na świat otulony złotą poświatą.  I fotografować...  nie zastanawiając się po co. Ot, dlatego, że jest tak niewyobrażalnie pięknie...

 

 

 

DSC07771.JPG

 

 

 

DSC07779.JPG

 

 

 

DSC07783.JPG

 

 

 

DSC07811.JPG

 

 

 

DSC07827.JPG

 

 

 

DSC07839.JPG

 

 

 

DSC07886.JPG

 

 

 

DSC07906.JPG

 

 

 

DSC07926.JPG

 

 

Cóż, Najmilsi Tubywalcy... dzisiaj nie będzie zaskrońców, żab ani robalków.  Następnym razem zaprezentuję faunę wszelaką. Teraz czas się szykować do pracy.  O siódmej muszę wyjść... kolejny tydzień przede mną... Miłego dnia i pa, pa.

 

Niestety, system zastrajkował i nie pozwolił mi na umieszczenie zdjęć, o których piszę... postaram się uzupełnić je wieczorem. Tak, że zajrzyjcie ponownie, Tubywalcy Najmilsi...

 

 

Udało się wreszcie zamieścić zaplanowane zdjęcia. Dziękuję za cierpliwość i wyrozumiałość... a w nagrodę jeszcze jedno zdjęcie. Nie, żaden robalek, a mój ulubiony modraszek ikar... jeden z najpiękniejszych, a dla mnie najpiękniejszy motyl... I w takim błękitnym nastroju zostawiam Was, Najmilsi Tubywalcy, z moimi zachwytami. Pa, pa...

 

 

 

DSC01077.JPG

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  558 695  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 558695

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl