Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 889 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wyglądam dzisiaj...

środa, 30 lipca 2008 7:22

 

... jak po spotkaniu z Freddie'm Krugerem. Łydki mam pociachane ostrzami malinowych i jeżynowych kolców. I obite kolanko. A to wszystko za sprawą BOWN (ktoś musi być winien, prawda? Więc dlaczego nie on?), który wyciągnął mnie wczoraj wieczorkiem na rower. Wyruszyliśmy około dziewiętnastej, gdy wreszcie troszkę zelżał upał powietrze stało się zdatne do oddychania. Zamierzaliśmy dotrzeć do jeziorka, które ponoć jest gdzieś w okolicy Łośnia (kiedyś go szukałam i nie znalazłam). I, sieroty biedne, zamiast jechać w kierunku Huty Katowice, to skręciliśmy na starą Pogorię (Jedynkę), a potem BOWN stwierdził, że zna skrót... przez las. Fajny szeroki dukt, świetnie się jechało. Wprawdzie dróżka w pewnym momencie zaczęła się zwężać i zwężać, i... w końcu całkiem zniknęła. Przed nami natomiast pojawiła się trasa szybkiego ruchu! BOWN odkrywczo stwierdził tonem doskonale zorientowanego turysty,  że powinniśmy skręcić w lewo, co też uczyniliśmy. Ach, cóż to była za przeprawa, chaszcze, kolczaste gałęzie smagające łydki, cienkie witki łóz uderzające w twarz, pajęczyny oblepiające ciało. Oczywiście o jeździe nie było mowy. W pewnym momencie jakieś martwe drzewo w ostatnim odruchu zemsty zablokowało jedną z gałęzi koła mojego roweru. Stało się to nagle i... bęc na kolanka! Ależ byłam wściekła! W końcu w prześwicie między drzewami ujrzeliśmy drogę... tę samą, z której skręciliśmy w las. Na dodatek znaleźliśmy się w punkcie oddalonym o około sto metrów. Po godzinie krążenia! Nie wytrzymałam, powiedziałam BOWN, że w dupie mam jeziorko koło Łośnia, nigdzie już dalej nie jadę, skręcam nad Pogorię na plażę i już. Co też uczyniliśmy. Po schłodzeniu ciała (i głowy) w dość zimnej wodzie wreszcie poczułam się jak człowiek. Wówczas dopiero przyjrzałam się memu ciału, a konkretnie nogom. Konkluzja jak na początku tej notki. Horror! Już nigdy więcej nie zaufam orientacji (pożal się Boże!) terenowej mojego Byłego Osobistego Wieloletniego Narzeczonego. Ale wycieczka była fajna i dobrze, że mnie wyciągnął z domu. Rozjechaliśmy się w dwie strony koło dwudziestej pierwszej. Włączyłam lampy rowerkowe, założyłam kamizelkę odblaskową w twarzowym kolorze mandarynki i pomknęłam do domku! I wreszcie usnęłam o sensownej porze, tj. przed północą i... nic mi się nie śniło. Za to nad ranem przebudziłam się wypoczęta i pełna energii. Zdążyłam wybrać zdjęcia na konkurs industrialny (termin wysyłki już jutro!), skompletowałam wiersze „bieszczadzkie i napisałam tę notkę. Teraz czas do pracy. Biała spódniczka, szafirowa bluzeczka i błękitne okulary. Całkiem, całkiem Gośka... jak na pół wieku (i ciut-ciut!). A właściwie, co z tego? Pa, pa.

 

PS. Od wczoraj licznik Tubywalców "stanął" na liczbie 147142 i... stoi.  Mam nadzieję, że to awaria systemu a nie totalny i absolutny odwrót PT Czytelników.. co to właściwie jest to "PT"? Pamiętam z lat dziecięctwa "PT KLIENTÓW" znanej firmy "Społem" ... i za późno wstołem.. tu kłaniają się Panowie Laskowik wraz ze Smoleniem. A wracając do licznika... mam nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie? Pa, pa.

 

PS2.  Szanowny Sąsiedzie zza... Trójka fajną stacją jest, ale (że też zawsze musi być jakieś ale), no właśnie... gdzie te czasy Pana Sułka kocham Pana i Rossa co tak syczy? A teraz? Przestało... i dialogów na cztery nogi i w ogóle.. tylko czasów tamtych mi żal.... co to odeszły w dal... no i koni, ale to temat na inną pogawędkę. A pojemniczek w żaden sposób nie dał się wykadrować!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Kot, nocny łowca...

wtorek, 29 lipca 2008 7:24
 

... poluje na widmowe cienie, które widzi tylko on. Wpatruje się w przestrzeń nieruchomym wzrokiem, źrenice ogromnieją jak wielkie nefryty,  przez zwinne ciałko przebiega drżenie, mięśnie napinają się, uszy cofają ku tyłowi czaszki, końcówka ogona porusza się rytmicznie, coraz szybciej i szybciej, łapy na podobieństwo stalowych sprężyn szykują się do morderczego skoku, pyszczek otwiera się ukazując różowe wnętrze i garnitur lśniących bielą ostrzy. Już, już za moment, za ułamek sekundy nastąpi atak. I... nagle wszystko mija, maszyna do zabijania wyłącza się  i  nieruchomieje. Fałszywy alarm. Kot ziewa przeraźliwie, białe wąsy wiotczeją, powieki opadają sennie,  jeszcze tylko w szparkach pojawia się na moment nefrytowy błysk. Jak latarnia w mroku, jak znak czuwania. Czarnobiałe ciałko wygina się na dywanie pod nieprawdopodobnym kątem. Kot zasypia.  Ciekawe, co tam się roi w tej maleńkiej czaszce, jakie obrazy generuje malutki mózg. Jakie sny śni o tej porze, która przecież idealna jest do śnienia. Dla kotów i dla ludzi. Kimże ja w takim razie jestem, skoro jeszcze nie śpię?  Słucham RMF-u,  po raz kolejny te same piosenki, z rzadka tylko jakaś muzyczna perełka. Jak  przysłowiowa wisienka na torcie. Dawno nie jadłam tortu. Takiego czekoladowego z wiśniami. Ależ mam zachcianki. W ciąży nie jestem, jeżeli coś mi ciąży to jest to życie. Bo życie lekkie nie jest. W środę wybieram się do Szopienic. To taka dzielnica Katowic. Z zakamarkami, z familokami (dla niezorientowanych: familoki to górnicze osiedla składające się z domów z czerwonej cegły, z reguły z zielonymi bądź czerwonymi futrynami okien. Spyta ktoś, po cóż się tam babo wybierasz? Otóż, Wirtualna Polska i Antyradio ogłosiły konkurs. Jednym z tematów, a są trzy, jest reportaż z jednego z trzech „zadanych" miejsc. Nowa Huta, warszawska Praga i właśnie katowickie Szopienice. Jak z tego widać, do Szopienic mi najbliżej. Mam już pomysł, pozostaje tylko realizacja.  No i do końca lipca musze wysłać kilka wierszy na konkursy poetyckie.  Skończę tylko tę notatkę i zabiorę się za kompletowanie materiałów. Żebyż  tylko wrócił mi dawny zapał, dawna fascynacja tym, co robię. Z tym mam ostatnio niejaki problem. Zabrakło mi sensu, poczucia, że to co robię jest coś warte.  Chyba stąd bierze się moje odsuwanie, przekładanie zadań czy realizacji pomysłów na ostatnią chwilę. Bo przecież miałam tyle czasu, a ja zabieram się do pracy na trzy dni przed upływem terminów. Chociaż, w tym szaleństwie jest jednak metoda. Ostatnia nagroda w konkursie, jaką otrzymałam „dostała" mi się za wiersze, które napisałam dosłownie na kolanie, wydrukowałam, wysłałam i... wygrałam. Gdy mam natomiast zbyt dużo czasu wówczas zaczynam analizować, krytykować, wątpić i... guzik z tego wychodzi. Jako, że słowo się rzekło, więc kończę teraz notkę i znikam w obłoku wonnym i przyjaznym poezji. Pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

W piątek oberwało się...

poniedziałek, 28 lipca 2008 7:19
 

... niebo!  Niesamowite wrażenie, Pani Natura pokazuje nam swą siłę.  Zaczęło się mniej więcej pół godziny przed końcem pracy, pozostawało tylko mieć nadzieję, że ogromna czarna chmura nad nami ma określoną pojemność i w końcu się opróżni, a z pustego to nawet Pan Bozia nie naleje. No i tak się stało, na szczęście.  Na szczęście również piątkowa nawałnica nie powtórzyła się w weekend. Było ślicznie, rowerkowo, jeziorkowo, fotograficznie i sympatycznie.  To godziny przedpołudniowe. Po południu zaś, zarówno w sobotę jak i w niedzielę byłam na towarzyskich spotkaniach. Trzech, średnia więc całkiem niezła, prawda? Nadrobiłam zaniedbania i zaległości przyjacielsko-koleżeńskie.  Uffffffffffff, dobrze, że nie piję w dużych ilościach, bo mogłabym tego nie przeżyć.  Żeby być precyzyjną, owszem jakiś kieliszek wina czy jakiś słaby drink, ale to tyle, co nic. Zrobiłam sobie teraz krótką przerwę na nocną herbatę. Jakoś nie mam dzisiaj nastroju do pisania. Nie chce mi się gadać. Ostatnio usłyszałam ciekawą informację o opinii jaką kiedyś mieli ponoć o nas Rosjanie. Twierdzili mianowicie, że połowa Polaków to szlachta, a ta druga to frustraci. Teraz zagadka, w której grupie ja bym się znalazła? Brawo, pięć punktów na pięć możliwych, oczywiście prawidłowa odpowiedzią jest druga możliwość. Mówiąc całkiem serio, jestem ostatnio sfrustrowana, zestresowana. I w ogóle do luftu. Mam totalny bałagan w myślach. A skoro myśli są nieuporządkowane to jak mam sensownie pisać? Ano nie da się.  Dochodzi druga. Położę się, może złapię te cztery godziny snu. Pa, pa.

 

A wracając do niedzielnej imprezy, tj.  ogrodowego grillowania. Już wiem, jak to było z Telimeną... o jasny gwint! Doskonale wiem!!! Szczegóły przemilczę, chociaż zdaję sobie sprawę, iż właśnie te szczegóły budzą największe emocje. Ale o tym ciiiiiiiiicho!

 

PS. Perlla, Słoneczko... moje zdjęcia są w "rodzinnej" galerii, stąd moje przypuszczenie, że odwiedzający mojego bloga wiedzą jak wyglądam. Ale faktycznie masz rację, powinnam była... Barnabo, tym razem były krótkie spodenki, takie nad kolano, ale obiecuję poprawę :))))))) A wszystkich sympatycznych i słonecznych pozdrawiam upalnie i jakże serdecznie... jak nie wiem co!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

No, już...

piątek, 25 lipca 2008 7:13

 

... jestem, jestem. Wprawdzie tylko troszkę, ale będę więcej. To znaczy będzie mnie więcej, co nie zanczy, że zamierzam przytyć. A co do znaków, rozpoznawczych a nie wróżebnych na niebie i ziemi, to przypuszczałam, że kto odwiedza blog, ten wie jak wyglądam. Ale może się mylę. Następnym razem będę miała czerwoną różę w zębach, obiecuję!!! (Tu nastąpił wybuch śmiechu radosnego o poranku Małgosi!). Pa, pa, TYSZ Was lubię!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Posiadziałam z...

wtorek, 22 lipca 2008 18:06

... Zygmuntem i kilkunastoma nieznajomymi osobami. Zygmunt współczująco patrzył na mnie ze swojej kolumny. Niestety, nikt znajomy sie nie ujawnił. Cóż, trudno. Pa, pa.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  557 664  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 557664

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości