Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 813 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Dzisiaj...

wtorek, 27 września 2011 6:41

 

... wygrywam w lotka 50 milionów złotych słownie: pięćdziesiąt milionów złotych. A razem ze mną tych kilka milionów osób, które wysłały bądź wyślą kupon. Naiwność? Owszem, własnie przeczytałam post, w którym wyliczono, ze aby trafić PEWNĄ szóstke należałoby zainwestować 41 milionów, a samo wypełnianie kuponów zajęłoby dwa i pół roku. Ale doliczając do tego wszystkie trafione trójki,l czwórki i piątki można zgarnąć siedemdziesiąt jeden milionów złotych czyli... jednak się opaca. Cóż, nie mam luźnyxh 41 milionów, wyślę jeden zakład za trzy złote. Jak to mówią, kto nie gra ten nie wygrywa. w starym dowcipie Jahwe pouczał Mośka.... daj mi szansę, wyślij los! Jest przy tym dodatkowy bonus. Od momentu wysłania kuponu do sprawdzenia wylosowanych liczb będę... milionerką. To bezcenne! A tak na marginesie, ponoć nie dzieli się skóry na niedźwiedziu (żywym, oczywiście), ale tak kilka marzeń bym sobie taką wygrana spełniła. I kto mówi, że pieniądze szczęścia nie dają? Być może, lecz kufereczek stóweczek daj Boże, jak śpiewała kiedyś Danuta Rinn.

          A właśnie, odnośnie śpiewania. Nie posłuchacie śpiewającej Pani Marianny. Owszem, zaimportowaam plik, nawet się wczytał. Umieściłam go na stronie i..... Pani Marianna przyspieszyła obroty i miała głosik jak Chip i Dale. Spytałam zaprzyjaźnionyxch informatyków. powiedzieli mi, że mysiałąbym w specjalnym programie rozdzielić plik na wideo i audio czy jakoś tak, a później dopasować do siebie obie ścieżki.  Jako, że jestem tylko misiem o malutkim rozumku (czytaj humanoistką) więc ta opcja odpada. Bardzo mi przykro z tego powodu, bo chciałąm, żeby i Wam, Szanowni Tubywalcy, Pani Marianna zaśpiewała. Ciekawa jestem, czy plik przeszedłby bez zmian drogą mailową. Kończę na dzisiaj (rano), zaraz wybieram się do Firmy. Miłego dnia i... do kolektur wysyłac kupony, bo jeśli nawet ja nie wygram (co może się zdarzyć) to może ktoś z Przyjaciół będzie miał szczęście. Pa, pa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Ależ...

poniedziałek, 26 września 2011 0:32

 

… miałam piękny weekend. Pogoda, jaka była, każdy wie, wczesnobabioletnia, czyli to, co lubię najbardziej. Piękne świty, poranne mgiełki i ciepłe słoneczne dni. W sobotę odebrałam w empiku dwa albumy ze zdjęciami. Moimi, żeby była jasność. W jednym umieściłam zdjęcia z Londynu, natomiast w drugim cztery pory roku w moim mieście. No cóż, nie mnie oceniać (wiecie, jaka jestem skromna!!!), ale osoby, które miały okazję je już obejrzeć wydały bardzo pozytywne opinie. Przynajmniej mam wygodę, jeśli chodzi o prezentację moich zdjęć. Pokazywanie odbitek fotograficznych zawsze skutkowało „wypalcowaniem” fotografii, z kolei umieszczenie ich w folii odbierało połowę efektu. A tak, proszę bardzo, jest folder, można go bez obaw pokazać. Przymierzałam się do tego dosyć długo, ale w końcu się udało. Nie będę tu wspominać o kosztach, po co mam sobie psuć humor przed snem, jeszcze mnie jakieś koszmary nawiedzą. Zabawne, powiadomienie z empiku dostałam mailem w piątkowy wieczór i już przed dziewiątą byłam przed centrum handlowym, żeby odebrać albumy. Nie mogłam się doczekać. Kurczę,  to prawie jak urodzenie dziecka. Może troszkę przesadzam, ale nie do końca. Bierzesz w ręce opakowaną książkę i nie wiesz, czego tak naprawdę nasz się spodziewać. Owszem, wiesz jakie zdjęcia umieściłaś, wiesz, jaką grafikę zastosowałaś, ale wiedzieć, a zobaczyć na własne oczy… to zupełnie inna bajka. Albumy są tylko w jednym egzemplarzu, niestety. Jeśli ktoś chciałby taki mieć, to proszę o kontakt, pogadamy.

        Wróciłam więc do domu z fotografiami i nie za bardzo miałam pomysł, co dalej zrobić z pięknym dniem. Pogoda była śliczna chociaż było troszkę chłodno. Przymierzałam się do roweru, ale tak niezbyt entuzjastycznie, gdy zadzwonił BOWN (dla nowych Tubywalców przetłumaczenie skrótu: BOWN czyli Były Osobisty Wieloletni Narzeczony) i zaproponował wspólna wyprawę rowerową. W sumie trafił w odpowiedni moment, bo potrzeba mi było dodatkowej zachęty, by jednak się gdzieś wybrać na rowerze. Umówiliśmy się koło dworca PKP w Gołonogu, właśnie tam podjechałam, gdy zadzwonił, że spóźni się pół godziny. Nie ma sprawy, postanowiłam pojechać do lasu, gdzie często fotografuję świty. Zsiadłam z roweru, bo ścieżki tam piaszczyste i trudne do jazdy i szłam sobie powolutku, właściwie cez celu. W pewnym momencie zza wysokich brzóz wyszła jakaś kobieta. Poznałam ją, kiedyś tu opowiadałam o kobiecie, która spotykałam robiąc o świcie zdjęcia. Tym razem pchała przed sobą wózek, na którym spoczywał ogromny pień drzewa, a właściwie dwa pnie. Rany Julek, kobitka wyglądała na mocno starszą i niezbyt silną, a pchała wózek jakby nic nie ważył. Ja miałam problem z pchaniem roweru po tych piaskach, a tu… Grzecznie powiedziałam dzień dobry i zagaiłam rozmowę, że będzie co palić w piecu. Kobieta rozgadała się sympatycznie, opowiedziała, jak to musiała piłą przerżnąć ten pień, żeby się na wózku zmieścił. Zaproponowałam pomoc, ale grzecznie podziękowała i poszłyśmy każda w swoja stronę. Obeszłam kawał lasu, zrobiłam niezłe kółko i inną drogą skierowałam się na odkrytą przestrzeń, gdy znów zza drzew pojawiła się sylwetka znajomej kobiety. Tym razem wózek był pusty. Spytałam, czy jedzie po następne pnie, na co odparła, że zostało w lesie dużo gałęzi… „ ale ja nie ścinam, nie, ja tylko zbieram takie co spadły i nikt ich nie chce”. żeby ją uspokoić odpowiedziałam, że to oczywiste i pochwaliłam dynie rosnące w jej ogrodzie (faktycznie, olbrzymie), na co kobieta zaproponowała, że może mi jedną podarować, podziękowałam grzecznie, że może innym razem, bo teraz jadę nad jeziora. Później rozmowa zeszła na kozy, psy i koty, które kobieta posiada w dużych ilościach, nazywając każde ze zwierząt po imieniu. I tu zaczyna się najciekawsze. Pani Marianna (bo przedstawiłyśmy się sobie) opowiedziała, że zawsze jak jest w lesie, to sobie śpiewa… „bo ja tyle piosenek znam, kościelne i więzienne, i wojskowe… wszystko pamiętam, niektóre moja mamusia mi śpiewała, a niektóre to za cara były śpiewane… i ja wszystkie pamiętam”.  No i wzięła i zaśpiewała. Byłam tak zaskoczona, że dopiero przy drugiej zwrotce włączyłam nagrywanie. Pani Marianna była cudna, śpiewała z całego serca i sprawiało jej to ogromną radość. Uśmiechała się i ja się uśmiechałam. Skończyła piosenkę o dziecku panny Zosi i poruczniku, gdy zadzwonił telefon. Okazało się, że BOWN wreszcie dotarł na miejsce zbiórki. Pożegnałam z żalem Panią Mariannę i machając łapką pojechałam w swoja stronę. Obiecałam sobie, że jeszcze do niej wrócę, że nagram więcej piosenek, że zapiszę sobie ich słowa. Tej, którą mi zaśpiewała nigdy nie słyszałam, może ktoś z Tubywalców ja zna? Pani Marianna wyraziła zgodę na publikację jej nagrania. Zostawiam Was więc z Panią Marianną, pa, pa.

 

PS. Pod koniec nagrania usłyszycie mój (symptyczny skądinąd głos i sygnał telefonu, więc możecie sobie to odpuścić).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PS2. Przykro mi, ale nie zdołałam umieścić pliku wideo. Obiecuję, że spróbuję jutro to zrobić ponownie. Niby wszystko było w porządku, ale plik się nie uaktywnił. Pewnie coś robię nie tak, gooopia misia!  Chlip, chlip i pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Za...

wtorek, 20 września 2011 6:56

 

... oknem szaro, ponurzasto i mokro. Czyżby Jesień? Jeszcze trzy dni i będziemy mieli ją w kalendarzu, a dzisiaj już w naturze. Jesień Jesienią, a ja mam jesienne nastroje już  od jakiegoś czasu. Problemy mają to do siebie, że jak juz się pojawiają to stadami. Ledwie rozwiążę jeden, a już drugi czai się za drzwiami. Problemy to... moje drugie imię czy co? Powie ktoś, że bezproblemowe życie byółoby nudne, no cóż, ja jednak tęsknię za ... nudą!!! Ha, nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, a jednak! Teraz sobie przypomniałam, że na niektórych lekcjach w szkole pisałam gdzieś na marginesach słowo NUDA.  Używałam różnego liternictwa, stosowałam ozdobniki niczym w starych rękopisach. Psycholog pewnie miałby jakieś teorie na ten temat, bo czemu właściwie nie rysowałam serduszek albo kwiatuszków, nie pisałam słowa RADOŚĆ? Nie mam pojęcia. Zastanawiam się tylko, co dzisiejsza młodzież robi na lekcjach, bo ja, oprócz pisania  słowa NUDA w setnej wersji jednak cos tam z lekcji wyniosłam. Skąd moje pytanie? Otóż, obejrzałam ostatnio w TVN-owskiej UWADZE materiał na temat fenomenu nazwanego "Matura to Bzdura". Osobom, które tego nie widzały powiem, że młodzi ludzie zaczepiają swoich rówieśników na ulicy i zadają im proste, banalne wręcz pytania. Później materiał jest umieszczany w sieci. I co? A na przykład pytanie zadane jakiejś dziewczynie: jaka jest różnica między okręgiem a kołem. Na co dziewczę odpowiada pytaniem... BO MA KĄTY??? Albo jak nazywa się stolica Francji... LUWR??? Nie mówiąc już o kuriozalnych odpowiedziach na pytanie, kto napisał Quo Vadis, albo kto stworzył teorię heliocentryczną (oczywiście to trudne słowo NIE PADŁO, bo pewnie przepytywani pierzchnęliby gdzie pieprz rośnie). Jaki z tego wniosek? Żałosny poziom wykształcenia tzw. ogólnego jest porażający. Dzieci nie czytają, stweorzyliśmy pokolenie, które porozumiewa się językiem obrazkowym. Wtórny analfabetyzm spotykam często z racji mojej pracy, ale mam do czynienia z niewykształconymi, prostymi ludźmi, więc słowo NAŻYCZONY czy ŻAŻĄCA (zarządca) przestaja mnie dziwić. Dziwi mnie natomiast i przeraża poziom wiedzy, a właściwie niewiedzy współczesnej młodzieży. Jeśli to jerst przyszłość Narodu, to biedny ten Naród. Na dodatek teraz wymyślono dysleksję, dysgrafię i jeszcze kilka wyrazów na dys. I nie wymaga się znajomości podstaw gramatyki, bo zdiagnozowano tzw,. jednostkę  chorobową. Nie mówię tu o osobach, które maja faktyczny problem,  ale wrzuca się do jednego worka dyslektyków i... nieuków. Ech, żal ściska pewną część ciała i tęsknota we mnie wzbiera za dawnym systemem nauczania. Może nie zrobili ze mnie geniusza, ale w miarę inteligentną i oczytaną osobę, owszem. Znikam teraz do pracy, zabierając ze sobą słonecznie żółtą parasolkę. Rozjaśnię sobie trochę świat, bo myśli jakoś ponure i tu parasolka, choćby była w sonecznym kolorze nie wystarczy. Pa, pa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Obudziłam się...

czwartek, 15 września 2011 6:55

 

... dzś rano, a tu za oknem zamiast różowego blasku... białe kłaczki mgły. Już jesiennie i wilgotno, aż się nie chciało wstawać z łóżka. Ale mówi się trudno, jak mus, to mus. Zaraz wyjdę w tę mgłę i pomaszeruję do Firmy. Na szczęście, dzisiaj jest czwartek i do weekendu z każdą minutą bliżej. Zabawne, im jestem starsza, tym bardziej cenię... weekendy!  Czas jest nieubłagany, a ja jeszcze "w rosole", więc tylko zostawiam Szanownym Tubywalcom znalezioną wczoraj (po raz pierwszy w życiu!!!) czterolistną koniczynę. Szłam przez łąkę i w pewnym momencie pomyślałam, że gdybym znalazła czterolistną koniczynę, wówczas może  wróciłoby do mnie szczęście, bo jakoś poszło sobie i zabłądziło. W tym momencie spojrzałam pod nogi i.....

 

 

 

 

... wprawdzie jeden z listków został nadgryziony przez jakieś żarłoczne stworzonko, ale mam nadzieję, ze moje szczęście nie zostanie takoż nadżarte.  A że szczęściem należy się dzielić, więc czterolistna koniczynka także dla PT Czytelniczek i Czytelników. Wraz z moim uśmiechem na dobry czas, pa, pa.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Na...

poniedziałek, 12 września 2011 6:54

 

... początek nowego tygodnia wyjątkowo będą tylko obrazki. Obrazki z wczorajszego mgielnego świtańca nad Pogorią III. Cóż, niewiele się działo w moim świecie, więc zostawiam Wam moje zachwyty. Pa, pa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  554 723  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 554723

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl