Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 889 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Żuczek i Modliszka

środa, 28 marca 2007 12:54

Żuczek i Modliszka

 

 

Pewien Żuczek

młody i jurny i uparty

zakochał się pewnego razu

w Modliszce nie na żarty 

 

Mówili mu - uważaj

ona ma męża dzieci i wnuki

ale ja ją kocham

i za nic mam wasze nauki 

 

Mówili mu – daj spokój

ona cię rzuci gdy wykorzysta

odpowiadał – zazdrościcie

ona jest jak łza czysta 

 

Mówili – weź sobie inną

gdy jesteś w potrzebie

odpowiadał – tylko z nią

jest mi jak w niebie 

 

Mówili – zobaczysz ona cię

z twoich uczuć obłupi

odpowiadał – nie znacie jej

jesteście tacy głupi 

 

W końcu mówić przestali

machnęli ręka na Żuczka –

może potrzebna mu będzie

taka życiowa nauczka 

 

No i się stało

to co stać się musiało

takie są koleje życiowe

nie wiedząc kiedy stracił Żuczek głowę 

 

Modliszka cóż jak to ona

w gęstwinę dała nura

była głodna zjadła Żuczka

taka jej natura  

 

Teraz wabi żuczków

Kolejne legiony

W spiżarni już pusto

Który następny chce być zjedzony 

 

A z naszego Żuczka

odwłoczek został tylko

jego wielkie uczucie

było ulotną chwilką 

 

I tylko trawy szeptają

o wieczornej rosie

Tu leży Żuczek

który położył głowę na miłości stosie   


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Myszka i Kocurek

środa, 28 marca 2007 12:48

Myszka i Kocurek 

 

Pod murami wielkiego miasta

gdzieś na końcu świata wielkiego

w środku nocy za pięć dwunasta

gdy przechodzień boi się wszystkiego 

 

kryjąc się w najgłębszym cieniu

szara myszka cicho przemykała

zaprzeczając własnemu istnieniu

niewidzialną stać się chciała 

 

Każdy szelest budził w sercu trwogę

świat czarny brzydki i wrogi

musiała przejść trudną drogę

aby osiągnąć spokój błogi 

 

Głód skręcał wnętrze ciała

kąsał wściekle pusty brzuszek

-jestem głodna szara i mała

coś do jedzenia zdobyć muszę 

 

Gdy przechodziła pod ceglanym murkiem

blisko śmietnika barowe

gozłowrogi cień stał się nagle kocurkiem

snem straszliwym serca mysiego 

 

Poczuła na swym ciele pazurki

strach paraliżem spętał jej ciało

tak właśnie polują kocurki

od zarania świata tak się działo 

 

Tym razem pech to czy przeznaczenie

łowca spojrzał w oczy ofiary

dojrzał w nich strach i cierpienie

ogrom lęku bez miary 

 

I stał się cud o jakim się słyszy

zakochał się kocur w momencie

w szarych oczach szarej myszy

znalazł się na życiowym zakręcie 

 

Dziwna z nich była para

związek na stulecia miarę

gdy dwoje bardzo się stara

mają w sobie miłość i wiarę 

 

Mijał czas letni i uroczy

czas bezgranicznej namiętności

wciąż władzę ogromną miały szare oczy

kocurek oszalał z miłości 

 

Księżniczką szara myszka się stała

spełniał każde jej życzenie

już nie była cicha i mała

uprzedzał czynem każde jej marzenie

I stało się co stać się musiało

taka jest  czasem kolej rzeczy

myszce wciąż było mało i mało

już nie prosi lecz żąda i złorzeczy 

 

Chmury zasłoniły miłości słońce

kocur poczuł się w potrzasku

minęło uczucie piękne i gorące

zbyt długo dał się prowadzić na pasku 

 

I odszedł w noc księżycową

lizać rany w głębokim cieniu

by serce przygotować na miłość nową

i zapomnieć o myszki istnieniu 

 

A co z myszką spytacie moi mili

co  się z nią dalej dzieje?

Cóż, była gwiazdą jednej chwili

choć ciągle na powrót kocura ma nadzieję 

 

Bo tak w życiu jest ułożone

że tego co pod ręką nie cenimy

choć szczęście na miarę jest skrojone

doceniamy jego wartość gdy miłość zniszczymy! 


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Idiotyczna bajka

środa, 28 marca 2007 12:30

Idiotyczna bajka 

 

Pewna znana mi słodka idiotka

co to w mózgu natka i karotka

za to serce naiwne i złote

zapragnęła mieć udomowionego kotka 

 

Długo myślała, choć to przecież boli

jaki kotek wytrzyma w złotej niewoli –

puszysty kiciuś czy ostry drapieżnik

jej serce  i ciało zadowoli 

 

W końcu Lew! to brzmi dumnie

dopiero zawistni będą przybywać tłumnie

by sprawdzić na własne oczy

jak lwu jest dobrze u mnie 

 

Przywieźli w końcu biedne zwierzę

idiotka na to ... ja nie wierzę

ależ on cuchnie jak Afryka dzika

już mnie od tego migrena bierze 

 

I zarządziła głosem srogim i stanowczym

najpierw kąpiel w mleku oślim i owczym

potem manikiury aby przyciąć pazury

żeby się kici nie przyśniło że jest łowczym 

 

A ten zgryz, pożal się Boże

tu ortodonta jedynie pomoże

założy na ząbki lwu klamerki

do cywilizowanego kota upodobni go może 

 

Tak brudnego futra jeszcze nie widziała

grzywa całkiem wyleniała

konieczne jest farbowanie na rudo

przyda się też ondulacja trwała 

 

Gdy zobaczyła efekt końcowy

zaczęła wyrywać włosy z głowy

to całkiem nie to o co mi chodziło

to przecież zwykły lew... salonowy 

 

Zdenerwowała się strasznie idiotka

już nie była tak naiwna i słodka

-zepsuliście to biedne zwierzę

ja chciałam mieć lwa a nie kotka 

 

Leży ciągle na kanapie

z nudów przeciąga się i chrapie

zamiast dać mi dreszcz emocji

ważniejszy dla niego pilot w łapie 

 

Zaprosiłam tłumy gości

aby lwa każdy mi zazdrościł

lecz na widok zwierza w salonie

każdy prosił o dowód lwiej tożsamości 

 

niech Lwa nie widzą  moje oczy

nim opinia publiczna znów z czymś wyskocz

ynie chcę plotek i ośmieszenia

i tak już nie jest dziki i uroczy! 

 

Morał z tego prosty niesłychanie

zapamiętajcie go na przyszłość miłe Panie

nie udomawiajcie lwa na siłę

bo nudnym kotem się stanie!     


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Bajka bez morału

środa, 28 marca 2007 12:23

Bajka bez morału

 

 Dawno temu a może wczoraj

mała sroczka była trochę chora 

 

Prosiła mamę – boli mnie troszeczkę

opowiedz mi proszę jakąś bajeczkę 

 

Ponieważ wszystkie bajki znała

mama-sroka dylemat miała 

 

Spójrz moja sroczko na ludzi

ten widok nigdy Cię nie znudzi 

 

Spójrz jak się kłócą ci dwoje

ile w nich agresji, jakie niepokoje 

 

Albo tamta uwodzi jednego

gdy tak naprawdę kocha innego 

 

A spójrz tylko na ludzkie dzieci

byle co zarzewie buntu wznieci 

 

Popatrz ile złości dokoła

to o pomstę do Najwyższego woła 

 

Spójrz ile wokół nienawiści

to w najgorszych snach się nie przyśni 

 

Tyle bezrozumnej nieżyczliwości

kłócą się ciągle jak psy o kości 

 

Teraz już wiesz dlaczego powiedziano przed wiekiem

sroka sroce człowiekiem!   


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Łania i Rogacz

niedziela, 18 marca 2007 10:31

Łania i Rogacz


W lesie, gdzie mchy zielone,

gdzie dzieją się baśnie szalone

mieszkała pewna piękna łania

śliczna, czuła, warta kochania


Wokół niej krążyły jeleni korowody

a każdy przystojny i młody,

każdy prezentował zalety swoje,

głęboko w sercu kryjąc niepokoje


Wybór trudny lecz nie niemożliwy,

co zrobić by był to wybór szczęśliwy,

czy patrzeć w serce czy na poroże,

kto biednej łani w wyborze pomoże?


Najbliżej niej krążył rogacz uparty,

zaangażował się nie na żarty,

nie miał wątpliwości w tym względzie

Zrobię wszystko a moją będzie!”


Przynosił prezenty, słodycze, kwiaty

choć wcale nie był bogaty,

wszak żadne marzenie

nie podlega przecież wycenie


Dzieci mnie nie cierpią, żona nie rozumie,

jak dobrze, że mnie odnalazłaś w tłumie,

jesteś jak piękny sen każdego jelenia,

jak list do Mikołaja, życzenie do spełnienia.

Żona po porodach strasznie się roztyła,

zresztą nigdy pięknością nie była!

Dzieci rozwydrzone

nie dziwota – wychowywane przez żonę!

Ty jesteś moją boginią i panią,

najpiękniejszą na świecie łanią.

Tak Cię pragnę, z miłości szaleję,

niech się co chce dzieje!”



Ona z uśmiechem na niego patrzyła,

oczy spuszczała skromnie, była miła,

przyjmowała hołdy jak należne sobie

Poczekaj cierpliwie a oddam się Tobie”


Więc cierpliwie czekał, obsypywał darami

czekając na chwile, gdy będą sami,

już się widział w jej objęciach,

w pozach śmiałych jak na erotycznych zdjęciach!


Ona tymczasem w leśnej głuszy

spotykała się z panem jej ciała i duszy.

Wolnym i chętnym by na jej rączkę

założyć upragniona złotą obrączkę.


Wreszcie rzekła do naszego rogacza

Nie pozuj więcej na bogacza,

masz szczęście, że nie jestem pazerna,

została by ci w kieszeni resztka mizerna.

Musiałeś się chyba upić,

gdy myślałeś, że miłość możesz kupić.

Wracaj szybko do żony i dzieci

nim plotka przed tobą do nich doleci.

Dam ci jednak prezent na pożegnanie:

nie myl nigdy miłości z pożądaniem!

Ucałuj dzieci, daj żonie kwiaty –

masz ich, doceń jak jesteś bogaty!

Masz szczęście, ja jestem miła łania,

następnym razem gorzej trafisz,

nie będzie nic do uratowania,

wyciągnij z tego nauczkę, jeśli potrafisz!!!”





Podziel się
oceń
2
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  557 680  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Archiwum

O moim bloogu

Codzienne, no prawie codzienne zapiski z życia, prozą, rymem i obrazem komponowane. Lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, słonecznie i deszczowo. Kontakt: mgm_dg@wp.pl 

Statystyki

Odwiedziny: 557680

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości